czwartek, 28 kwietnia 2016

Zakochany w służącej cz11

Typ: opowiadanie, romans
Rozdział :11
Zespoły : BTS
Głowna bohaterka : Ty
Zastrzeżenia : Brak
Pomoce : Gdy widzisz *..* to wstaw swoje imię
*^^^^* jest to nazwisko :)

Ten rozdział piszę na telefonie. Postaram się nie robić błędów ale z góry przepraszam jakby jednak jakieś się pojawiły.

Od zdarzenia, które zadecydowało o stosunkach moich i Jeongguka minęło 10 miesięcy. Czy dużo się zmieniło? Mieszkam w ich dormie, ponieważ mój chłopak przekonał menagera, że pomoc domowa jest potrzebna całą dobę. Pozostali członkowie zespołu również wrócili po tym jak Jimin przeprosił i udowodnił zmianę zachowania.
*
- Śniadanie! Chłopaki schodzić! - krzyknęłam gdy ciepłe rogaliki wylądowały na dużym talerzu na środku stołu. Kiedyś przez rok mieszkałam w Hiszpanii ze względu na pracę mojego taty, więc postanowiłam zrobić śniadanie, które często robiła nasza sąsiadka.
- Co na dzisiaj wymyśliłaś? - zapytał Jin wchodząc do kuchni.
- Rogale z serkiem mascarpone i żurawiną.
- Brzmi pysznie.
Po chwili wszystkie krzesła dookoła stołu zostały zapełnione.
- Nie jesz z nami? - zapytał zdziwiony Suga. Kiedyś myślałam, że jest on osobą  olewającą wszystko co się dzieje do okoła niego, za niemądrego człowieka. Chyba nie mogłam mylić się jeszcze bardziej. W rzeczywistości zaskoczyła mnie jego rozległa wiedza na każdy temat oraz bardzo miły i przyciągający charakter.
- Nie, zjadłam wcześniej. - uśmiechnęłam się ciepło i opuściłam kuchnie.
Założyłam buty i mój nowy, granatowy płaszcz w kratę. Wyglądał on jakby był za krótki a co za tym idzie - za mały, lecz właśnie takie było zamierzenie projektanta. Dziwne prawda?

**
Szłam wzdłóż szeregu przeróżnych sklepów wypatrując tego z artykułami spożywczymi. Pchnęłam drzwi i jak codzień powitał mnie dźwięk obijających się o siebie dzwoneczków wiszących nad wejściem. Przychodziłam tu codziennie rano ze względu na dużą liczbę osób do wykarmienia a obiad jest najlepszy ze świerzych rzeczy. Przeszłam przez wszystkie działy po kolei zbierając potrzebne produkty. Następnie skierowałam się w kierunku kasy.
- Dzień Dobry kochana. Jak się czujesz? - zapytała mnie sprzedawczyni. Codziennie o to pytała.
- Dobrze, dziękuję. - odpowiedziałam jej z uśmiechem.
- To kiedy twój chłopak do wojska idzie? - zapytała mróżąc oczy jakby zastanawiała się czy to już ten czas.
- Nie mówił mi nic o tym, ale gdy tylko sie dowiem to będzie pani pierwszą osobą z jaką podzielę się tą wiadomością.
Zabrałam torby z zakupami i żegnając  się opuściłam sklep. W drodze powrotnej poprzeglądałam jeszcze towary na wystawach sklepów z odzieżą damską.

***
- *....*! Gdzie jesteś? - doszły mnie wołania Kookiego.
- Sprzątam łazienkę, skończę za chwilkę. - odkrzyknęłam i zabrałam się ponownie do roboty by jak najszybciej skończyć.
Weszłam do naszego pokoju i niemalże od razu znalazł się przy mnie Jeongguk.
- Patrz! - powiedział machając mi przez twarzą dwoma prostokątnymi papierkami. - Zamówiłem nam bilety na tą komedię romantyczną, o której wczoraj mówiłaś.
- Naprawdę? Jesteś cudowny! - krzyknęłam obejmując go. To prawda, bardzo chciałam zobaczyć ten film. Zwiastun zapowiadał świetna akcję.
- Dziś na 21:35. Chłopaki wychodzą dziś na imprezę, więc będziemy mieli cały dorm dla siebie. - pocałował mnie namiętnie.
- Podoba mi się plan na dzisiaj. - uśmiechnęłam się do niego. - Ale na pewno nie chcesz iść z nimi?
- Już ostatnio tak było. Dziś zostaję z tobą.
Jeszcze raz się pocałowaliśmy i zeszliśmy na parter. Za chwilę Jimin,  Jungkook, Suga i Hobi mieli dodatkowe próby taneczne. Zostałam tylko ja, Tae i Jin. RM zniknął zaraz po śniadaniu. Miał dziś nagrywać utwór solo.
Zaraz po zamknięciu wejściowych drzwi przeszliśmy do salonu i rozsiedliśmy się na kanapie.
- To... może coś obejrzymy? - zaproponował najstarszy.
- I zróbmy popcorn, i zamówmy pizze i te piciu z małymi dinozaurami doczepianymi do pokrywki. Brakuje mi juz tylko 2 do pełnej kolekcji.
- Dobra, dobra. Już idę. - sięgnałam po telefon i wybrałam numer do najbliższej pizzerii. 
- Dzień Dobry. Chciałabym złożyć zamówienie na nazwisko  *^^^^*. Poproszę...
- *..*? To naprawdę ty? - usłyszałam pytanie w moim ojczystym języku.
- Przepraszam, ale z kim mam przyjemność?  - zapytałam lekko rozkojarzona. Nie codziennie zdarza się taka sytuacja a już na pewno nie na innym kontynencie. Chłopcy byli równie zdziwieni słysząc moją rozmowę.
- Na prawdę mnie nie poznajesz? To ja, Kamil. Chodziliśmy razem do liceum. Wyznałaś mi miłość pod koniec ostatniego roku.
Rozłączyłam się. Nie chciałam przywoływać wspomnień z tamtego okresu. Kim on dla mnie był? Był moją miłością już od początku gimnazjum. Oczywiście nieodwzajemnioną. W ostatni dzień nauki postanowiłam wyznać mu swoje uczucia. Zostałam wyśmiana przez niego jak i przez jego kolegów. To była moja pierwsza i niewyobrażalnie bolesna miłość, z której jeszcze się nie wydostałam.

niedziela, 17 kwietnia 2016

Zakochany w służącej cz10

Typ: opowiadanie, romans
Rozdział :10
Zespoły : BTS
Głowna bohaterka : Ty
Zastrzeżenia : Brak
Pomoce : Gdy widzisz *..* to wstaw swoje imię :)

Zapraszam do czytania <3 

*Jeongguk pov*
Po powrocie do domu nie odezwaliśmy się nawet słowem. Nie wiedziałem jak zacząć rozmowę. Choć nie chciałem się na nią gniewać to jednak w środku byłem bardzo zły. Zresztą chyba nie ma co się dziwić, prawda? Przychodzi dziewczyna, która zawraca ci w głowie i gdy już myślisz, że możecie się do siebie zbliżyć to do akcji wkracza twój przyjaciel. Zapowiada się ciekawe popołudnie...

- Jak było? - z zamyślenia wyrwało mnie pytanie Jimina.
- Um... Wszystko sobie wyjaśniliśmy, jest dobrze. - uśmiechnąłem się niechętnie i zacząłem szukać pilota, by obejrzeć mój ulubiony serial "I'm so sad", który miał się właśnie zacząć.
- Sądzę, że źle robisz. - usiadłem po turecku i zwróciłem swój wzrok na Jimina, pokazując mu tym by kontynuował. - Widać było, że ze sobą flirtujecie. Nie była to nieoczywista sytuacja, wiedziała co robi i jakie będą konsekwencje. Na prawdę jesteś w stanie jej kiedyś zaufać? - spojrzał na mnie a ja momentalnie wbiłem wzrok w podłogę unikając jego spojrzenia. Miał racje.
- Przecież nie jesteśmy w związku czy coś, więc o co chodzi? - próbowałem wybrnąć z sytuacji jednak mój przyjaciel nie dał za wygraną.
- Będziesz tego żałował. Skoro nie potrafi się utrzymać na jednej smyczy to nie nauczy się tego nigdy. Ludzie się nie zmieniają Kookie. Najlepiej będzie jeśli definitywnie zakończysz tą znajomość, póki jeszcze nie doszło do niczego znacznego.
Nie odpowiedziałem. Poczekałem, aż opuści pomieszczenie i wyłączyłem TV. Nie miałem już ochoty niczego oglądać. Prawda boli szczególnie wtedy gdy serce nie chce jej przyjąć.

*Time Skip - następny dzień*

Pogoda za oknem była okropna. Deszcz spływał po szybie a czarnym chmurom nie było końca. Siedziałem w swoim pokoju i zawinięty w kołdrę słuchałem muzyki. Akurat gdy skończyła się moja ulubiona piosenka "Bad Boy"postanowiłem wstać, by nie marnować tak pięknego dnia. Czujecie ten sarkazm prawda?
Zbliżała się godzina 18 a to znaczyło, że *....* za chwilę wejdzie by posprzątać mój pokój. Atmosfera między nami była dość napięta, więc żeby uniknąć konfrontacji miałem w planach opuszczenie pokoju. Jednak los nie był na tyle łaskawy by pozwolić mi zwiać przez problemem.

* Jakkolwiek masz na imię pov :')*

Niechętnie skierowałam się do pokoju Kookiego. Zdecydowanie nie chciałam mieć z nim teraz żadnego kontaktu. Sytuacja nie wyglądała najlepiej a z natury wolę to przeczekać.
Biorąc pod uwagę stan czystości jego pokoju wzięłam jedynie szmatkę, by pościerać kurze. Weszłam po schodach na piętro, na którym znajdował się jego pokój. Wchodząc do pokoju zauważyłam, że zakłada skarpetki.
- Nie otwiera się okna gdy pada deszcz. Poza tym możesz się przeziębić. - podeszłam zamknąć ogromne okno będące nad biurkiem.
- Przepraszam. - powiedział to bardzo cicho, ledwo słyszalnie.
- Następnym razem po prostu tego nie rób, nie będę potem latać do apteki przez twoją głupotę a swoją drogą... - obróciłam się i zobaczyłam, że go nie ma. Zignorował mnie i wyszedł? - Hej! Jeszcze nie skończyłam! - wyszłam na korytarz, by go zatrzymać. Nie zdążył jeszcze zejść ze schodów.
- Co znowu?
- Nie wychodź gdy do ciebie mówię.
- Dobrze, MAMUSIU. - powiedział akcentując ostatnie słowo.
- Nie denerwuj mnie. O co ci znowu chodzi?! - wybuchłam.
- Mi? To ty jak chora wybiegasz za mną!
- Ah więc teraz będziesz zwalał winę na mnie? Ogarnij się.
- Może zamiast pilnować mnie to pilnuj swoje wejście, żeby znowu Jimin cię nie odwiedził!
Staliśmy naprzeciwko siebie i patrzyliśmy sobie w oczy. Nie umiałam nic mu odpowiedzieć. Jego wypowiedź dotknęła mnie na tyle mocno, że poczułam jak coś ściska mi gardło a łzy cisnąć mi się do oczu. Chwiejnym krokiem skierowałam się do toalety. Zatrzasnęłam drzwi i usiadłam na podłodze opierając się o wannę. Już po chwili moje policzki były czerwone i mokre od łez.
- *---* przepraszam! To nie miało tak zabrzmieć. Otwórz drzwi. - Jeongguk próbował, lecz byłam roztrzęsiona. Mówiłam, że cholernie mnie to zabolało? Tak? To mówię jeszcze raz.
Po około 15 minutach pukanie do drzwi  ustało a wraz z tym wołania Jungkooka. Otworzyłam drzwi i rozejrzałam się czy nie ma go w pobliżu. Droga była czysta, więc postanowiłam wyjść i skierowałam się  do kuchni. Oczywiście skradając się bo jak inaczej. Czasami czułam się jak w jakimś durnym fanfiction (no co ty nie powiesz xd).
- Jak coś to Kookie wyszedł. - Usłyszałam za sobą głos Jimina. Wyprostowałam się i spojrzałam na niego z nadzieją, że nie ma pojęcia o co chodzi.
- Nie szukam go. - odpowiedziałam.
- A powinnaś. - po tych słowach skierował się do pokoju gier.
Czy powinnam? Sama nie wiedziałam co zrobić. Pierwszy raz tak bardzo żałuję, że zaczęłam się interesować Koreą, że poznałam ten zespół, że wyjechałam do tego cholernego kraju. Trzeba było posłuchać rodziców i zostać. Ale czy byłabym szczęśliwa?

Dochodziła godzina 22 a ja czekałam, aż on wróci. Oczywiście na darmo. Martwiłam się, jednak nie zdecydowałam się na telefon. Po raz kolejny nerwowo spojrzałam na zegarek. Bez namysłu wstałam i ubrałam płaszcz oraz buty. Odetchnęłam ze zdenerwowania i strachu, bałam się ciemności a do tego ulewa się nasiliła, ale nie mogłam już dłużej bezczynnie siedzieć. A co jeśli coś mu się stało?
Wyszłam z domu i szłam przed siebie. Nie wiedziałam dokąd iść, więc po prostu szłam. Światło reklam i licznych latarni oświetlało mi drogę.
- Gdzie bym poszła na jego miejscu? - zapytałam samą siebie. - Klub nocny? Spacer po stale zatłoczonych ulicach Seoul'u? Park?
Przeszłam przez chyba większość ulic w promieniu 3 km. Ani śladu chłopaka. A co gorsze sama straciłam świadomość gdzie się właściwie znajduję. Świetnie. Nie wzięłam ze sobą komórki więc pozostały mi tylko dalsze poszukiwania. Skierowałam się w stronę pobliskiego parku. Na jego końcu znajdował się mały barek z ciepłymi napojami. Przemoczona i zakatarzona zaczęłam grzebać w kieszeniach sprawdzając czy wzięłam ze sobą jakieś pieniądze. Są. Niewiele ale powinno starczyć. Weszłam na mały mostek prowadzący w stronę owego budynku, gdy nagle zobaczyłam postać Kookiego. Siedział na jego krawędzi a nogi miał spuszczone w dół. Patrzył na miasto, nawet nie zauważył, że tu jestem. Podeszłam bliżej i usiadłam obok niego. Przez mój umysł przebiegły tysiące myśli a ja z każdą sekundą stawałam się bardziej nerwowa.
- Przepraszam. - przerwał niezręczną ciszę, która panowała między nami od kilku minut.
- Ja też przepraszam. - wyszeptałam i obróciłam się w jego stronę by spojrzeć mu w oczy. Widziałam w nich smutek. Czyli czuł się tak jak ja.
Już miałam wstać lecz jego dłoń mnie zatrzymała. Przyciągnął mnie bliżej siebie i złączył nasze usta w namiętnym pocałunku.
- Wybacz mi.






















sobota, 26 marca 2016

Zakochany w służącej *DODATEK ŚWIĄTECZNY*

Typ: one shot :>
Rozdział : DODATEK
Zespoły : BTS
Głowna bohaterka : Ty
Zastrzeżenia : Brak
Pomoce : Gdy widzisz *..* to wstaw swoje imię :)

To co się stanie w tym rozdziale nie ma żadnego wpływu na główną historię ^^ No i życzę wesołych świąt wielkanocnych <3 

Od samego rana w dormie trwały przygotowania do tegorocznej Wielkanocy. Każdy z domowników miał wydzieloną rzecz do zrobienia. Dla Ciebie przypadało pieczenie ciasta i wszystkich potraw jakie miały znaleźć się jutro na stole. 
- Dlaczego to ja mam najtrudniejszą część? - oburzyłaś się widząc, że chłopcy już skończyli. 
- Bo jesteś kobietą. - zaśmiał się Suga lecz szybko został uciszony przez Jeongguka. 
A właśnie. Jeongguk. Jesteście już razem prawie dwa lata  i nie zbiera się na zakończenie waszego związku. Wręcz przeciwnie - każdy dzień wzmacnia waszą wieź. 
- To wcale nie tak kochanie. Po prostu żaden z nas nie potrafi tak cudownie gotować. Jesteś w tym najlepsza. - powiedział chwytając cię w pasie i przytulając. 
- To nie wytłumaczenie. - zaśmiałaś się i obróciłaś do chłopaka jednocześnie obsypując jego usta mąką. - Ups... - udałaś zakłopotanie co bardzo rozbawiło Kookiego, który nagle cię pocałował. 
- Teraz nie tylko ja jestem ubrudzony. - uśmiechnął się i usiadł na krześle. - Powiedz w czym ci pomóc.
- Najlepiej we wszystkim... Ale zacznij od zrobienia warstwy biszkopta. Tu masz przepis. - podałaś mu karteczkę, na której było rozpisane co po kolei robić. 
Jungkook zaczął czytać. 
- Nie wydaje się trudne, dam radę. 

*3 minuty później*
- Jak mogłeś zbić 2 jajka i miseczkę? No proszę cię... Jajka jeszcze rozumiem, chociaż mogłeś bardziej ich pilnować, ale żeby miskę?! 
- No przepraszam! Tak wyszło to nie moja wina... - zrobił minę zbitego pieska.
- Masz. - powiedziałaś wręczając mu szmatkę. - Musisz to posprzątać. 
- Ale... - waszą rozmowę przerwał dzwonek do drzwi. - Pójdę otworzyć! 
Kookie wybiegł z kuchni z prędkością światła. Zaśmiałaś się i schyliłaś by posprzątać zabrudzoną część podłogi. Jednak nie było ci dane skończyć gdyż Jeongguk krzyknął byś szybko tu podeszła.
- O co znowu cho... mama? 
Tego się nie spodziewałaś. Twoja mama stała w progu, uśmiechnięta od ucha do ucha. Tak bardzo brakowało ci jej widoku, rozmowy, nawet samej jej obecności. 
- Proszę, wejdź.
Kobieta weszła, zdejmując buty i stawiając je równo przy ścianie. Wzięłaś jej torby a twój ukochany pomógł jej zdjąć płaszcz.
- Więc tak teraz wygląda twoje życie. Córeczko...
W jej oczach można było zobaczyć łzy, rozkleiła się jak i ty. Stałyście na środku przedpokoju, przytulone, płaczące ze wzruszenia. Nie widziałyście się tak długo. Twoja mama była dla ciebie najbliższą osobą, zawsze mogłaś na nią liczyć. Przeciwieństwem tego był twój ojciec. Nie miałaś z nim dobrych kontaktów, chociaż prawdę mówiąc wasza relacja była tak niewidoczna, że można by stwierdzić, że jesteście dla siebie obcymi ludźmi. 
Kookie zrobił wam herbatę i przyniósł do salonu gdzie siedziałyście. 
- Więc kochanie opowiedz jak ci się żyję, martwiłam się o ciebie. Tak długo nie dawałaś znaku życia myślałam, że sobie nie poradziłaś. Było mi tak źle ze świadomością, że nie mogę ci pomóc. 
- Przepraszam, że musiałaś się martwić. - zrobiło ci się głupio, że tak postąpiłaś. - Jak widzisz, dość dobrze się ustawiłam. Mam nawet chłopaka. - do pokoju wszedł Kookie. Podeszłaś do niego i złapałaś go za rękę. - Mamo, to jest Jeongguk, mój ukochany. 
Oczywiście w miarę orientował się  o czym mówisz, bo przecież  tyle czasu już razem mieszkacie to jego umiejętność posługiwania się twoim ojczystym językiem była na dość dobrym szczeblu.
- Ale dlaczego azjata? Przecież na naszej wsi jest tylu wolnych kawalerów, którzy tylko czekają na twój powrót. - powiedziała ściszonym głosem w nadziei, że chłopak nie zrozumie ani słowa z jej wypowiedzi.
- Miłość nie wybiera. Jestem z nim szczęśliwa.
- No nie wiem... - skrzywiła się i kontynuowała wcześniejszą wypowiedź. - I tak sądzę, że powinnaś związać się z kimś bliżej domu, znajomych.
Nagle do rozmowy wtrącił się twój chłopak. Uklęknął przed twoją mamą i powiedział:
- Z całym szacunkiem dla Pani, lecz ja ją kocham! Chcę z nią być już na zawsze. Jest tą jedyną.
Twoja mama parzyła na niego nie wiedząc jak zareagować. Ciebie również to trochę zszokowało. Nigdy nie rozmawialiście o przyszłości, tym co z wami będzie.
- Cóż... jestem pod wrażeniem. - Powiedziała po chwili niezręcznej ciszy. - Zresztą nie będę ci dyktować jak masz żyć. To twoje życie skarbie. - Powiedziała ujmując twoje dłonie.
- Dziękuję. - powiedziałaś i przytuliłaś ją. Po chwili do uścisku dołączył również Jungkook.

*Następnego dnia rano*
- Siadajcie. - wskazałaś krzesła przy stole wielkanocnym.
Wszystkie dania zrobione były według polskich przepisów. Wszyscy w dormie uwielbiali twoją kuchnię. Bardzo często wybierali ją zamiast koreańskich potraw.
Podczas spożywania tego szczególnego posiłku twoja mama zaczęła was wypytywać o przeróżne rzeczy.
- A jak się poznaliście?
- Zostałam jego sprzątaczką, zresztą dalej tu pracuję, inaczej nie mogłabym tu mieszkać i być bliżej mojego misia. - przybliżyłaś się do niego łapiąc go za rękę.
- A pierwsza randka? Gdzie poszliście?
- Rolki. - odpowiedział krótko.
- A wasze sprawy łóżkowe mają się dobrze? Byłaś u ginekologa przez pierwszym razem?
Kookie słysząc te pytania mimowolnie zadławił się tym co miał aktualnie w buzi. Dobrze, że reszta zespołu nie rozumie co ona mówi bo chyba już nigdy nie dali by ci spokoju.
- Mamo... To są prywatne sprawy. - próbowałaś jakoś zaradzić tej sytuacji. Niezręcznie było ci opowiadać o takich rzeczach swojej rodzicielce.
- Ależ kochanie to bardzo poważny temat, nie należy tego bagatelizować. A zabezpieczacie się?
- Biorę tabletki... Czy możemy już skończyć ten temat?
- No wiesz, dzieci najlepiej mieć planowane... - Ciągnęła dalej.
- Mamo! - Walnęłaś pięściami w stół. - Skończ już, proszę.
- Nie planujecie dzieci? - A to uparte stworzenie! (XD)
Poddałaś się. Chwyciłaś się dłońmi z głowę i nie odpowiedziałaś. Jednak znalazła się osoba, która zrobiła to za Ciebie.
- Planujemy. Ale najpierw...
Jeongguk wstał od stołu odsuwając przy tym krzesło by zrobić sobie miejsce. Wyciągnął z kieszeni małe, czerwone pudełeczko. Uklęknął przed tobą a twoim oczom ukazał się srebrny pierścionek z diamentem i wyszlifowaną datą waszego pierwszego spotkania. Wpatrywałaś się w każdy jego ruch. Z każdą sekundą twój stres się podwyższał. Wiedziałaś, że słowa, które zaraz usłyszysz to...
- Wyjdziesz za mnie?

piątek, 18 marca 2016

Zakochany w służącej cz9

Typ: opowiadanie, romans
Rozdział :9
Zespoły : BTS
Głowna bohaterka : Ty
Zastrzeżenia : Brak
Pomoce : Gdy widzisz *..* to wstaw swoje imię :)

Miłego czytania >< Skoro już jesteś to zostaw po sobie ślad -> komentarz :>

Jeongguk patrzył na Ciebie a ty nie wiedziałaś jak się zachować. Serce biło ci tak mocno jakby miało zaraz wyjść pobiegać.
- Odpowiesz w końcu? - spytał poirytowany.
- No właśnie *...* czemu nie odpowiesz? - popatrzył na ciebie ze swoim krzywym uśmieszkiem. Teraz miał nad Tobą pełną władzę.
- Przepraszam... - wyszeptałaś do Jimina, ukłoniłaś się i wyszłaś z pomieszczenia zostawiając ich samych.
Nie chciałaś zadręczać się tym co się wydarzyło, więc postanowiłaś posprzątać strych. Wpakowałaś do wiaderka wszystkie środki czystości i rękawiczki, które biorąc pod uwagę, że chłopcy nawet nie wiedzieli, że tu jest strych, mogą okazać się niezbędne. Pociągnęłaś za sznurek zwisający z sufitu i już po chwili przed tobą rozłożyły się schody prowadzące do owego pomieszczenia. Były całe w pajęczynach. Odgarnęłaś je i powoli stawiałaś kroki na kolejne stopnie. Będąc już na górze włączyłaś latarkę i zaczęłaś rozglądać się za włącznikiem światła.
- Tu jesteś! - zaczęłaś nim poruszać. - Świetnie, nie działa.- dodałaś zrezygnowana.
W sumie czego innego można by się spodziewać. Przywiązałaś latarkę sznurkiem do żarówki i w pomieszczeniu zrobiło się od razu jaśniej. Dalej widziałaś mało ale wystarczająco by wziąć się do roboty.
Było tam pełno pudeł. Zaczęłaś od przeniesienia ich w jedno miejsce. Jedno było otwarte. Było w nim pełno zdjęć chłopaków. Usiadłaś po turecku i zaczęłaś je oglądać. Były na prawdę urocze. Jimin i Jin na biwaku, Hobi z Sugą w wesołym miasteczku, Jimin i jakiś chłopak... całujący się?! Zrobiłaś oczy jak sowa na głodzie nie mogąc zrozumieć co właśnie zobaczyłaś.
Czyżby Jimin był odmiennej orientacji?
Nagle ktoś wszedł do pomieszczenia. Jak poparzona zbierałaś wszystkie zdjęcia wrzucając je do pudełka.
- Nie boisz się? Nie jest tu zbyt przyjemnie. - westchnął Kookie i podszedł do Ciebie. - Możemy porozmawiać?
Nie wyglądał na złego, więc Jimin mu nie powiedział.
- Wiesz, jestem teraz tak jakby w pracy i nie chciałabym jej zaniedbywać. - no bo jak odpowiesz na jego pytania? Nie jesteś tak dobra w kłamaniu jak mogłoby się wydawać.
- Ale jeśli twój pracodawca cię prosi to chyba nie wypada odmówić? - zaśmiał się i posłał ci jeden ze swoich powalających na kolana 3/4 fanek uśmiechów.
- Właściwie to jest nim ten człowiek z biura.
- Po prostu porozmawiajmy.
- Czemu ci tak na tym zależy? - udawaj głupią bo czemu nie...
- A co w tym dziwnego?
Nie odpowiedziałaś. No bo jak miałaś zareagować? Skończyły się argumenty.
**
( POV JEONGGUK <do końca rozdziału ;)> )
Siedzieliśmy w kawiarni. Zamówiłem dla nas po gorącej czekoladzie. *..* siedziała i nerwowo stukała paznokciami w blat stołu. Chyba się domyśliła, że o wszystkim wiem. Zabolało ale bardziej jest mi jej żal niżeli miałbym być zły. W końcu musiałem się dowiedzieć dlaczego.
- Zrobiłaś z nim to, prawda? - zapytałem uśmiechając się. Nie chciałem, żeby było to dla niej jak przesłuchanie.
Nie odpowiedziała, wiec powtórzyłem pytanie.
- Przepraszam.
Mówiąc to zacisnęła pięści. Starała się być silna jednak widziałem tą jedną, samotną łzę spływającą po jej policzku.
- Powiesz mi dlaczego to zrobiłaś?
- Nie wiem, tak wyszło. Jest mi strasznie głupio. Zresztą było od samego początku. Pewnie teraz nie chcesz mnie znać. Rozumiem to, wyniosę się dzisiaj.
Podniosła się i chciała wyjść z kawiarni jednak zatrzymałem zaciskając dłonie na jej kurtce. Wziąłem głęboki oddech i zacząłem mówić:
- Obiecaj mi. - spojrzała na mnie w oczekiwaniu na dalszą część mojej wypowiedzi. - Obiecaj, że więcej tego nie zrobisz.  Obiecaj, że nie dasz się mu dotknąć.
- Ale  Jeongguk...
- Obiecaj! - przerwałem jej.
- Obiecuję...- przytuliłem ją... I dopiero w tym momencie złapała mnie myśl: Czy na pewno dobrze robisz?
Ale z drugiej strony nie było to nic oficjalnego a my znaliśmy się tak krótko. Nie było żadnych zobowiązań. Nie jest moją własnością.

czwartek, 3 marca 2016

Zakochany w służącej cz8

Typ: opowiadanie, romans
Rozdział :8
Zespoły : BTS
Głowna bohaterka : Ty
Zastrzeżenia : Brak



Pomoce : Gdy widzisz *..* to wstaw swoje imię :)

Po strasznie długiej przerwie wracam z kolejnym rozdziałem :) Komentujcie :) Miłego czytania~!

*
Po dość energicznie spędzonym poranku leżeliście wtuleni w siebie. Obróciłaś głowę w stronę Jimina. Patrzył on na zdjęcie przedstawiające jego i Kookiego w wakacje. Mieli wtedy dużo pracy jednak udało im się wyjechać na kilka dni na biwak. Wiesz o tym, ponieważ chyba każdy magazyn zrobił o tym osobną stronę. 
Widząc postać swojego, choć teoretycznie nikt z was nie zapytał o bycie razem, chłopaka poczułaś ukłucie w sercu.
Wstałaś z łóżka zbierając po drodze swoje ubrania i szybko wyszłaś z pokoju. Ubrałaś się i zeszłaś do kuchni.
- Tak cię mama wychowała, żeby zdradzać po kilku minutach?! - krzyczałaś sama na siebie. - Jestem taka głupia! 
Rozpłakałaś się. W tym momencie do kuchni wszedł Jimin. Obojętnie przeszedł obok ciebie kierując się do szafki z różnymi rodzajami herbat. Przez chwilę szukał swojej ulubionej po czym powiedział:
- Zrób mi ją. - podniosłaś na niego wzrok. - Nie słyszysz? Masz mi zrobić herbatę! - krzyknął.
- Nie możesz sobie sam jej zrobić? - otarłaś łzy starając się zachować spokój.
- Nie ładnie tak się odzywać do swojego pana. 
- Jakiego pana... Nie pochlebiaj sobie. 
- Hm ... No dobrze skoro chcesz, żeby twój chłopak się o wszystkim dowiedział to dobrze, sam sobie zrobię. - uśmiechnął się cwanie i wyjął z kieszeni małą kamerkę. - Patrz.
Włączył nagranie. Pewnie każdy z was już wie co można było tam zobaczyć. 
- Nagrałeś to?! Czemu?!
- Słuchaj, jeśli nie chcesz żeby twój mały przydupas się o tym wszystkim dowiedział to lepiej bądź posłuszna.

*
Weszłaś do sali, w której leżał Jeongguk. Podeszłaś do jego łóżka i usiadłaś na nim.
- Jak się czujesz? 
- Trochę boli mnie głowa ale jest możliwość, że już dziś mnie wypuszczą. - uśmiechnął się i chwycił cię za rękę. Jego dotyk sprawił, że przypomniałaś sobie wszystko co się dzisiaj wydarzyło. Było ci tak bardzo wstyd. Zabrałaś swoją rękę i schowałaś do kieszeni. Chłopak zobaczył, że coś jest nie tak jednak nie zapytał o szczegóły. Może i lepiej.
Siedzieliście w ciszy, którą bałaś się przerwać. Jednak świetnie zrobił to za ciebie lekarz wchodzący do sali. 
- Witam, mam dobre wieści. Może Pan dziś opuścić szpital. - Kookie spojrzał na Ciebie pełen radości. Lekko się uśmiechnęłaś. - Czy mógłbym porozmawiać z panią na osobności? 
Wyszliśmy przed salę
- Pan Jeon jest w dobrym stanie lecz nie możemy wykluczyć zawrotów głowy. Najlepiej będzie jeśli przez jakiś czas będzie pod dobrą opieką. Czy wiesz przypadkiem z kim mieszka? Może z rodzicami lub rodzeństwem?
- Mieszka z członkiem zespołu i tymczasowo ze mną. Mogłabym się nim opiekować jakiś czas.
- To świetnie, zaraz wrócę z wypisem. - uśmiechnął się i odszedł a ty weszłaś ponownie do sali.
Jungkook właśnie pakował swoje rzeczy. 
- Zaraz będziemy mogli iść do domu. - uśmiechnęłaś się i pomogłaś mu.

* Byliście w połowie drogi do dormu.
- Jak Jimin się zachowywał? Dużo się kłóciliście? 
Poczułaś ścisk w żołądku. Tak bardzo nie lubiłaś kłamać, bałaś się konsekwencji.
- Tak, troszkę. - Przez myśl ci przeszło czy nie lepiej, żeby dowiedział się o wszystkim od Ciebie niżeli od swojego "przyjaciela".
- Przepraszam cię za niego. Na prawdę nie wiem co się z nim dzieje. Kiedyś taki nie był. 
- Przecież to nie twoja wina! 
On nic nie mówiąc objął cię swoim ramieniem. 
Gdy weszliście do dormu od razu poczuliście słodki zapach. Szliście ku jego źródle, którym okazała się kuchnia. Jimin robił obiad.
- O! Naleśniki! - od razu usiadłaś na krześle przy stole a obok ciebie rozbawiony twoim zachowaniem Kookie.
- Chyba bardzo je lubisz. 
- Uwielbiam!
Czekałaś aż Jimin wyłoży je na stół. Już miał się stać ten wspaniały moment, lecz ku twojemu zaskoczeniu chłopak dał wypełniony talerz tylko sobie i swojemu przyjacielowi.
- A dla mnie jest? - spytałaś trochę smutna jak i poirytowana.
- Chcesz to sobie zrób ale to kosztuje. Nic tu nie jest za darmo. - Powiedział nawet nie patrząc ci w oczy. 
- Cham. - burknęłaś pod nosem i ruszyłaś w stronę wyjścia z kuchni. 
- Co ty powiedziałaś? - wstał od stołu i ruszył w twoją stronę. Emocje w tobie buzowały. - No dalej idiotko powtórz to!
- Że jesteś zwykłym chamem bez żadnego poszanowania dla innych ludzi! Jesteś żałosnym dupkiem i na prawdę współczuję twoim fanom, bo gdyby wiedzieli jaki jesteś na prawdę to gówno byś miał nie sławę! - wykrzyczałaś mu prosto w twarz.
- Wypluj te słowa. 
Bez najmniejszego zastanowienia wyplułaś, ale swoją ślinę prosto na jego policzek.
Jimin wytarł to rękawem i ze wściekłością osiągającą maksimum podszedł do Jeongguka. 
- Chcesz zobaczyć co ciekawego robi twoja laska gdy ciebie nie ma w domu? - uśmiechnął się widząc twoją minę.
Kookie spojrzał na Ciebie pytająco.
- *...*,  o czym on mówi?