Typ: opowiadanie, romans
Rozdział :11
Zespoły : BTS
Głowna bohaterka : Ty
Zastrzeżenia : Brak
Pomoce : Gdy widzisz *..* to wstaw swoje imię
*^^^^* jest to nazwisko :)
Ten rozdział piszę na telefonie. Postaram się nie robić błędów ale z góry przepraszam jakby jednak jakieś się pojawiły.
Od zdarzenia, które zadecydowało o stosunkach moich i Jeongguka minęło 10 miesięcy. Czy dużo się zmieniło? Mieszkam w ich dormie, ponieważ mój chłopak przekonał menagera, że pomoc domowa jest potrzebna całą dobę. Pozostali członkowie zespołu również wrócili po tym jak Jimin przeprosił i udowodnił zmianę zachowania.
*
- Śniadanie! Chłopaki schodzić! - krzyknęłam gdy ciepłe rogaliki wylądowały na dużym talerzu na środku stołu. Kiedyś przez rok mieszkałam w Hiszpanii ze względu na pracę mojego taty, więc postanowiłam zrobić śniadanie, które często robiła nasza sąsiadka.
- Co na dzisiaj wymyśliłaś? - zapytał Jin wchodząc do kuchni.
- Rogale z serkiem mascarpone i żurawiną.
- Brzmi pysznie.
Po chwili wszystkie krzesła dookoła stołu zostały zapełnione.
- Nie jesz z nami? - zapytał zdziwiony Suga. Kiedyś myślałam, że jest on osobą olewającą wszystko co się dzieje do okoła niego, za niemądrego człowieka. Chyba nie mogłam mylić się jeszcze bardziej. W rzeczywistości zaskoczyła mnie jego rozległa wiedza na każdy temat oraz bardzo miły i przyciągający charakter.
- Nie, zjadłam wcześniej. - uśmiechnęłam się ciepło i opuściłam kuchnie.
Założyłam buty i mój nowy, granatowy płaszcz w kratę. Wyglądał on jakby był za krótki a co za tym idzie - za mały, lecz właśnie takie było zamierzenie projektanta. Dziwne prawda?
**
Szłam wzdłóż szeregu przeróżnych sklepów wypatrując tego z artykułami spożywczymi. Pchnęłam drzwi i jak codzień powitał mnie dźwięk obijających się o siebie dzwoneczków wiszących nad wejściem. Przychodziłam tu codziennie rano ze względu na dużą liczbę osób do wykarmienia a obiad jest najlepszy ze świerzych rzeczy. Przeszłam przez wszystkie działy po kolei zbierając potrzebne produkty. Następnie skierowałam się w kierunku kasy.
- Dzień Dobry kochana. Jak się czujesz? - zapytała mnie sprzedawczyni. Codziennie o to pytała.
- Dobrze, dziękuję. - odpowiedziałam jej z uśmiechem.
- To kiedy twój chłopak do wojska idzie? - zapytała mróżąc oczy jakby zastanawiała się czy to już ten czas.
- Nie mówił mi nic o tym, ale gdy tylko sie dowiem to będzie pani pierwszą osobą z jaką podzielę się tą wiadomością.
Zabrałam torby z zakupami i żegnając się opuściłam sklep. W drodze powrotnej poprzeglądałam jeszcze towary na wystawach sklepów z odzieżą damską.
***
- *....*! Gdzie jesteś? - doszły mnie wołania Kookiego.
- Sprzątam łazienkę, skończę za chwilkę. - odkrzyknęłam i zabrałam się ponownie do roboty by jak najszybciej skończyć.
Weszłam do naszego pokoju i niemalże od razu znalazł się przy mnie Jeongguk.
- Patrz! - powiedział machając mi przez twarzą dwoma prostokątnymi papierkami. - Zamówiłem nam bilety na tą komedię romantyczną, o której wczoraj mówiłaś.
- Naprawdę? Jesteś cudowny! - krzyknęłam obejmując go. To prawda, bardzo chciałam zobaczyć ten film. Zwiastun zapowiadał świetna akcję.
- Dziś na 21:35. Chłopaki wychodzą dziś na imprezę, więc będziemy mieli cały dorm dla siebie. - pocałował mnie namiętnie.
- Podoba mi się plan na dzisiaj. - uśmiechnęłam się do niego. - Ale na pewno nie chcesz iść z nimi?
- Już ostatnio tak było. Dziś zostaję z tobą.
Jeszcze raz się pocałowaliśmy i zeszliśmy na parter. Za chwilę Jimin, Jungkook, Suga i Hobi mieli dodatkowe próby taneczne. Zostałam tylko ja, Tae i Jin. RM zniknął zaraz po śniadaniu. Miał dziś nagrywać utwór solo.
Zaraz po zamknięciu wejściowych drzwi przeszliśmy do salonu i rozsiedliśmy się na kanapie.
- To... może coś obejrzymy? - zaproponował najstarszy.
- I zróbmy popcorn, i zamówmy pizze i te piciu z małymi dinozaurami doczepianymi do pokrywki. Brakuje mi juz tylko 2 do pełnej kolekcji.
- Dobra, dobra. Już idę. - sięgnałam po telefon i wybrałam numer do najbliższej pizzerii.
- Dzień Dobry. Chciałabym złożyć zamówienie na nazwisko *^^^^*. Poproszę...
- *..*? To naprawdę ty? - usłyszałam pytanie w moim ojczystym języku.
- Przepraszam, ale z kim mam przyjemność? - zapytałam lekko rozkojarzona. Nie codziennie zdarza się taka sytuacja a już na pewno nie na innym kontynencie. Chłopcy byli równie zdziwieni słysząc moją rozmowę.
- Na prawdę mnie nie poznajesz? To ja, Kamil. Chodziliśmy razem do liceum. Wyznałaś mi miłość pod koniec ostatniego roku.
Rozłączyłam się. Nie chciałam przywoływać wspomnień z tamtego okresu. Kim on dla mnie był? Był moją miłością już od początku gimnazjum. Oczywiście nieodwzajemnioną. W ostatni dzień nauki postanowiłam wyznać mu swoje uczucia. Zostałam wyśmiana przez niego jak i przez jego kolegów. To była moja pierwsza i niewyobrażalnie bolesna miłość, z której jeszcze się nie wydostałam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz