poniedziałek, 20 lipca 2015

Zakochany w służącej cz.5

Typ: opowiadanie, romans
Rozdział :5
Zespoły : BTS
Głowna bohaterka : Ty
Zastrzeżenia : Brak
Pomoce : Gdy widzisz *..* to wstaw swoje imię :)

Kolejna część przyszła po długim czasie. Jakoś nie było kiedy napisać :( 
Ale znalazłam trochę czasu :) Mam nadzieję, że podoba się :D
Zapraszam do czytania i PISZCIE KOMENTARZE^^ :D

*
Staliście tak na środku salonu patrząc sobie prosto w oczy. Chciałaś go zdobyć a okazało się, że nie musisz bo to on chce zdobyć Ciebie.
- Um... Jeongguk, ja..
- Wiem, że to trochę nieprzyzwoite po wczorajszej sytuacji w Twoim mieszkaniu. Ale ja na prawdę nie mogę tego ukrywać. Przez tak krótki czas uświadomiłem sobie, że jesteś dla mnie kimś ważnym.
- A wytwórnia? Nie będą mieli z tym problemu?
- Nie, jeśli się nie dowiedzą.
Nastała chwila ciszy. Wtuliliście się w siebie. Czułaś się tak bezpiecznie. Ale wszystko co dobre się kiedyś kończy.
- Co wy tu ku*wa robicie?! - Wydarł się nasz kochany.... Jimin.
- Skończ już ok? Nie twoja sprawa. - odkrzyknął do niego Kookie.
- Jesteś w moim zespole więc raczej moja sprawa.
- Chyba ty w jego. - powiedziałaś do Jimina w obronie Kookiego.
- Przymkniesz się w końcu ?! - krzyknął do Ciebie Jimin tak głośno, że całe sąsiedztwo mogło go usłyszeć.
- Nie odzywaj się tak do mojej dziewczyny!
Zamarłaś. Jeongguk nazwał cię "swoją dziewczyną"! Czy przylatując do Korei Płd. miałaś świadomość, że zdarzy się taka sytuacja? Spokojnie, ja też wiele razy tak marzyłam XD.
Ale w końcu marzenia się spełniają co nie? :) "Trudne marzenia wymagają trochę czasu a te niemożliwe trochę więcej" :)
Wzrok Jimina był niezapomniany. Czułaś, że zaraz wyłapiesz.
- "Dziewczyna" powiadasz? Ciekawe co zrobi wytwórnia gdy się dowie. - uśmiechnął się złośliwie.
- Nie zrobisz tego... - powiedział Kook przymrużając powieki.
- A chcesz się założyć?
Jeongguk spojrzał na sofę, na której zauważył telefon swojego przyjaciela. Niemal w tym samym czasie ruszyli w jego stronę. Przepychali się i krzyczeli. W końcu Jimin popchnął Kookiego i rzucił się na telefon. Twój chłopak pod wpływem uderzenia głową o róg stolika, padł na ziemię nieprzytomny a po jego twarzy spływała struga krwi.
- O mój boże... - powiedział Jimin łapiąc się za głowę. - On nie żyje ?! - panikował.
- Nie gadaj tylko dzwoń po pogotowie! - krzyknęłaś i podbiegłaś do Kooka. Podniosłaś jego głowę i przytuliłaś ciągle płacząc. - Nic ci nie będzie kochanie. Nie możesz, nie teraz!
Karetka dotarła w bardzo szybkim czasie, jednak nie pozwolili jechać ani Tobie, ani Jiminowi.
- Musimy się tam jakoś dostać! - chodziłaś panicznie w kółko trzymając się za policzki.
- Już zadzwoniłem po taksówkę. Za chwilę będziemy razem z nim.

**
Przez całą drogę atmosfera była tak napięta, że ani ty ani Jimin nie odezwaliście się chociażby słowem. Dobrze wiedział, że to jego wina i gdyby nie jego humory to jego przyjaciel nie leżałby teraz w szpitalu.

***
Weszliście do sali numer 29, w której aktualnie leżał twój chłopak. Ten widok był wstrząsający. Cała głowa owinięta bandażami.
- Widzisz do czego doprowadziłeś? - powiedziałaś bezmyślnie. Widać, że Jimin miał ogromne poczucie winy a twoje słowa zadziałały jak dolanie oliwy do ognia. Roznieciły w nim coraz gorsze emocje, które znalazły ujście w łzach.
Popłakał się jak małe dziecko. Pierwszy raz widziałaś go w takim stanie, pierwszy raz widziałaś jego uczuciową stronę, pierwszy raz zrobiło ci się go żal. Jednak nie chciałaś dać po sobie tego poznać, więc tylko zmierzyłaś go wzrokiem i z niesmacznym wyrazem twarzy odwróciłaś się i poszłaś w stronę łóżka Jeongguka.
- Kochanie jak się czujesz? - dziwnie było ci to wypowiedzieć. Jeszcze trzy dni temu samo poznanie go było twoim marzeniem. Tak, dużo się zmieniło.
Kookie spojrzał na Ciebie i w tym samym czasie do sali weszła pielęgniarka.
- Nie oczekuj odpowiedzi. Ma usztywnioną szczękę. - powiedziała i wbiła mu igłę w rękę.
Jeongguk zrobił bolesną minę.
- Co Pani robi?!  To go boli.
- Muszę pobrać krew do badań. Nie dramatyzuj. - była trochę poirytowana Twoim zachowaniem.
Nie odezwałaś się. Chciałaś tylko, żeby już skończyła i opuściła tą salę byś mogła spokojnie posiedzieć z Jungkookiem. Jednak los tego nie chciał.
- Niestety, musicie wyjść. On musi teraz odpoczywać a wy nie dajecie mu na to szansy. - pokazała nam dłonią na drzwi.- No dalej.
Razem z Jiminem zaczęliście powoli wychodzić. W progu spojrzałaś ostatni raz na Kookiego. Po jego policzku spływała łza. Widząc to twoje serce zostało rozdarte na kilka części. Brzuch Cię rozbolał i miałaś ochotę również zacząć płakać. Ale nie chciałaś ponieść się emocją, więc zachowałaś zimną krew i wyszłaś.
Przed szpitalem czekała ta sama taksówka, którą się tu dostaliście. Wsiedliście i dopiero wtedy się zaczęło.
- To wszystko moja wina!  Mogłem go zabić! - Jimin płakał jak nigdy. Nie widziałaś w swoim życiu takiego płaczu. - Gdyby nie mój egoizm...
- Spokojnie! Co się stało już się nie odstanie. Jeongguk niedługo wyzdrowieje i będziemy się jeszcze z tego śmiać. Musisz się uspokoić. - Usiadłaś bliżej niego i złapałaś go za rękę, choć bałaś się jego reakcji. - Będzie dobrze. - uśmiechnęłaś się.
Park położył głowę na twoim ramieniu i zaczął się uspokajać.
- Czemu jesteś dla mnie taka miła po tym jak Cię traktowałem?
W sumie sama tego nie widziałaś. Ale widok gdy tak cierpi skruszył twoje delikatne serce i nie mogłaś zrobić nic innego.
- Każdy zasługuje na drugą szansę. Ty właśnie ją otrzymałeś. - znowu obdarzyłaś go swym pięknym uśmiechem.
Waszą pierwszą normalną rozmowę przerwał dźwięk twojej komórki. Ktoś dzwonił. Wyjęłaś telefon z kieszeni i cicho zaklnęłaś, co nie uszło uwadze twojego nowego przyjaciela.
- Dzień Dobry. Czy coś się stało? - Spytałaś miłym tonem choć na twarzy miałaś wyraźnie fałszywy uśmiech.
- Do jutra masz czas, żeby spakować swoje rzeczy i się wynieść. Nowi lokatorzy chcą się jutro wprowadzić.
- Co?! Nie może Pan! Ja naprawdę zapłacę ten zaległy czynsz. Już znalazłam pracę.
- Teraz to nie mój problem. - rozłączył się.
- Ku*wa!! - krzyknęłaś najgłośniej jak mogłaś.
- Co się stało? - Spytał przejęty Jimin.
- Straciłam mieszkanie...

Ciąg dalszy nastąpi... 
________________
Jak myślicie. Jimin pomoże, czy pokaże swoją wcześniejszą twarz i zignoruje ten problem? Piszcie w komentarzach jaki scenariusz przewidujecie :) 

środa, 1 lipca 2015

Zakochany w służącej cz4

Typ :opowiadanie
Rozdział : 4
Zespoły : BTS
Główna bohaterka : ty :) 
Zastrzeżenia : brak
Pomoce: gdy widzisz *...* to wstaw swoje imie ;) 

Po dość długim czasie udało się napisać kolejną część :) 
Oby nie była gorsza od innych ^^ 
Bez przeciągania. ... Miłego czytania ! 
I proszę zostawiać komentarze - to pomaga i 
zachęca do dalszego pisania :p

*
Jeongguk, zaskoczony tą całą sytuacją stał przed twoimi drzwiami i wpatrywał się w nie jak ciele na malowane wrota. Chciał coś powiedzieć ale nie dał rady wydobyć z siebie chociaż najmniejszego dźwięku. Wyciągnął rękę i delikatnie przejechał po owych drzwiach. Było mu źle a zarazem nie rozumiał co się właśnie stało.
Odszedł.

**
Szlochałaś pod drzwiami nie mogąc uspokoić się chociażby na minutę. Nie myślałaś o niczym innym jak o miłości jaką darzyłaś swojego, niestety byłego, chłopaka.
Wzięłaś telefon i zadzwoniłaś do swojej najlepszej przyjaciółki.
- Milen, przyjedź jak najszybciej. - rozłączyłaś się.
Po niecałych 10 minutach zjawiła się twoja pomoc.
- *...*! Otwórz. To ja, Milen. - mówiła pukając w drzwi.
Podeszłaś i otworzyłaś je wpuszczając dziewczynę do środka.
- Boże kochany... Co ci się stało?!
Opowiedziałaś Milen całą historie, o byciu sprzątaczką,  o Jiminie i Kookim, o parzeniu kawy i wylaniu herbaty na Jeongguka, o twoim chłopaku i wywaleniu idola z mieszkania.
- Zazdroszczę ci... - powiedziała po chwili. - Poznałaś Bangtan Boys, jeden z nich prawdopodobnie się w Tobie zakochał, a ty przejmujesz się jakimś fagasem, którego poznałaś w monopolowym. -
 Tak... historia waszego poznania się była dość dziwna. - Olej go! Masz szanse na życie ze światową gwiazdą!  Nie zmarnuj tego.
Nic nie odpowiadałaś. W myślach analizowałaś każde wypowiedziane przez nią zdanie.
- Masz racje!
- Wiem!  A teraz weź się w garść i zacznij "polowanie na Kookiego".
Milen niestety musiała iść do pracy więc od razu po tym opuściła twoje mieszkanie.

***
Nastał wieczór. Siedziałaś w fotelu i czytałaś swoją ulubioną książkę. Bardzo zaciekawiła cię historia dziewczyny, która zostaje tekściarką sławnego piosenkarza i oboje się w sobie zakochują, jednak jej były chłopak nie daje im spokoju i postanawia się na niej zemścić.
Twoje spokojne czytanie przerwał huk.
- Czyżby miała być burza?
Bardzo bałaś się burz. W dzieciństwie, podczas najsilniejszej burzy w owych czasach, twój brat gdzieś zniknął. Cała rodzina bardzo się martwiła, a ty najbardziej. Mimo, że często się kłóciliście to bardzo go kochałaś i nie chciałaś by stała się mu krzywda. Niestety kilka dni po owej burzy został znaleziony gdzieś w lesie. Niestety nie był już wśród nas.
Położyłaś się do łóżka i zakryłaś uczy poduszkami. Było niewygodnie ale to był twój sposób.
Szybko zasnęłaś.

****
Obudziłaś się i po burzy nie było śladu. Spojrzałaś na zegarek jednak ten nie był włączony. Czyżby nie było prądu?
Twoje obawy potwierdziły się. W całym domu nie było prądu.
- Tylko która jest godzina? - zaczęłaś nerwowo szukać swojego telefonu z nadzieją, że jest jeszcze trochę baterii. - O boże!
Było 20 minut po 10. Miałaś się wstawiać w pracy codziennie o 8, by robić chłopakom śniadania.
Mimo, że byłaś tylko sprzątaczką to spadło na Ciebie również wyżywienie , sama nie wiesz czemu.
Zebrałaś się w 10 minut i wybiegłaś z domu jak poparzona. Przez całą drogę biegłaś, ale w końcu byłaś na miejscu.
Zapukałaś w drzwi, które po chwili otworzył .... Jimin.
- O nie, znowu będę musiała się nasłuchać. - pomyślałaś i weszłaś do środka.
Po chwili w salonie pojawił się również Kookie.
- Myśleliśmy, że nie przyjdziesz... - powiedział po czym wziął łyk kawy.
- Przepraszam, przez burzę nie zadzwonił mi budzik. - próbowałaś się wybronić.
- Co ty sobie myślisz?!  Wymagamy od Ciebie bycia profesjonalnym! Jeśli nie chcesz pożegnać się z tą robotą to lepiej... - Krzyczał do Ciebie Jimin, jednak ty mu przerwałaś.
- To co? Zrobisz mi coś? Jestem tu od sprzątania a nie od słuchania twoich ciągłych wrzasków!
Kookie ze śmiechu zachłysnął się kawą a Jimin... wyglądał jakby miał zaraz oszaleć ze wściekłości.
Opuścił pokój, choć wiedziałaś, że jeszcze dzisiaj przejdziecie pewnie z kilka takich kłótni.
Zostałaś sam na sam z Kookiem.
- Przepraszam za wczoraj, Nie powinnam cię wyrzucać. - wzięłaś sobie do serca radę Milen i postanowiłaś zdobyć Jungkooka.
- To nie twoja wina. To przeze mnie już nie jesteście razem.
- To nie ważne.
Nastąpiła chwila ciszy.
- *...*, muszę ci coś wyznać. - powiedział Jeongguk, chwytając delikatnie twą dłoń i lekko ją całując. - Podobasz mi się.