Rozdział :5
Zespoły : BTS
Głowna bohaterka : Ty
Zastrzeżenia : Brak
Pomoce : Gdy widzisz *..* to wstaw swoje imię :)
Kolejna część przyszła po długim czasie. Jakoś nie było kiedy napisać :(
Ale znalazłam trochę czasu :) Mam nadzieję, że podoba się :D
Zapraszam do czytania i PISZCIE KOMENTARZE^^ :D
*
Staliście tak na środku salonu patrząc sobie prosto w oczy. Chciałaś go zdobyć a okazało się, że nie musisz bo to on chce zdobyć Ciebie.
- Um... Jeongguk, ja..
- Wiem, że to trochę nieprzyzwoite po wczorajszej sytuacji w Twoim mieszkaniu. Ale ja na prawdę nie mogę tego ukrywać. Przez tak krótki czas uświadomiłem sobie, że jesteś dla mnie kimś ważnym.
- A wytwórnia? Nie będą mieli z tym problemu?
- Nie, jeśli się nie dowiedzą.
Nastała chwila ciszy. Wtuliliście się w siebie. Czułaś się tak bezpiecznie. Ale wszystko co dobre się kiedyś kończy.
- Co wy tu ku*wa robicie?! - Wydarł się nasz kochany.... Jimin.
- Skończ już ok? Nie twoja sprawa. - odkrzyknął do niego Kookie.
- Jesteś w moim zespole więc raczej moja sprawa.
- Chyba ty w jego. - powiedziałaś do Jimina w obronie Kookiego.
- Przymkniesz się w końcu ?! - krzyknął do Ciebie Jimin tak głośno, że całe sąsiedztwo mogło go usłyszeć.
- Nie odzywaj się tak do mojej dziewczyny!
Zamarłaś. Jeongguk nazwał cię "swoją dziewczyną"! Czy przylatując do Korei Płd. miałaś świadomość, że zdarzy się taka sytuacja?
Ale w końcu marzenia się spełniają co nie? :) "Trudne marzenia wymagają trochę czasu a te niemożliwe trochę więcej" :)
Wzrok Jimina był niezapomniany. Czułaś, że zaraz wyłapiesz.
- "Dziewczyna" powiadasz? Ciekawe co zrobi wytwórnia gdy się dowie. - uśmiechnął się złośliwie.
- Nie zrobisz tego... - powiedział Kook przymrużając powieki.
- A chcesz się założyć?
Jeongguk spojrzał na sofę, na której zauważył telefon swojego przyjaciela. Niemal w tym samym czasie ruszyli w jego stronę. Przepychali się i krzyczeli. W końcu Jimin popchnął Kookiego i rzucił się na telefon. Twój chłopak pod wpływem uderzenia głową o róg stolika, padł na ziemię nieprzytomny a po jego twarzy spływała struga krwi.
- O mój boże... - powiedział Jimin łapiąc się za głowę. - On nie żyje ?! - panikował.
- Nie gadaj tylko dzwoń po pogotowie! - krzyknęłaś i podbiegłaś do Kooka. Podniosłaś jego głowę i przytuliłaś ciągle płacząc. - Nic ci nie będzie kochanie. Nie możesz, nie teraz!
Karetka dotarła w bardzo szybkim czasie, jednak nie pozwolili jechać ani Tobie, ani Jiminowi.
- Musimy się tam jakoś dostać! - chodziłaś panicznie w kółko trzymając się za policzki.
- Już zadzwoniłem po taksówkę. Za chwilę będziemy razem z nim.
**
Przez całą drogę atmosfera była tak napięta, że ani ty ani Jimin nie odezwaliście się chociażby słowem. Dobrze wiedział, że to jego wina i gdyby nie jego humory to jego przyjaciel nie leżałby teraz w szpitalu.
***
Weszliście do sali numer 29, w której aktualnie leżał twój chłopak. Ten widok był wstrząsający. Cała głowa owinięta bandażami.
- Widzisz do czego doprowadziłeś? - powiedziałaś bezmyślnie. Widać, że Jimin miał ogromne poczucie winy a twoje słowa zadziałały jak dolanie oliwy do ognia. Roznieciły w nim coraz gorsze emocje, które znalazły ujście w łzach.
Popłakał się jak małe dziecko. Pierwszy raz widziałaś go w takim stanie, pierwszy raz widziałaś jego uczuciową stronę, pierwszy raz zrobiło ci się go żal. Jednak nie chciałaś dać po sobie tego poznać, więc tylko zmierzyłaś go wzrokiem i z niesmacznym wyrazem twarzy odwróciłaś się i poszłaś w stronę łóżka Jeongguka.
- Kochanie jak się czujesz? - dziwnie było ci to wypowiedzieć. Jeszcze trzy dni temu samo poznanie go było twoim marzeniem. Tak, dużo się zmieniło.
Kookie spojrzał na Ciebie i w tym samym czasie do sali weszła pielęgniarka.
- Nie oczekuj odpowiedzi. Ma usztywnioną szczękę. - powiedziała i wbiła mu igłę w rękę.
Jeongguk zrobił bolesną minę.
- Co Pani robi?! To go boli.
- Muszę pobrać krew do badań. Nie dramatyzuj. - była trochę poirytowana Twoim zachowaniem.
Nie odezwałaś się. Chciałaś tylko, żeby już skończyła i opuściła tą salę byś mogła spokojnie posiedzieć z Jungkookiem. Jednak los tego nie chciał.
- Niestety, musicie wyjść. On musi teraz odpoczywać a wy nie dajecie mu na to szansy. - pokazała nam dłonią na drzwi.- No dalej.
Razem z Jiminem zaczęliście powoli wychodzić. W progu spojrzałaś ostatni raz na Kookiego. Po jego policzku spływała łza. Widząc to twoje serce zostało rozdarte na kilka części. Brzuch Cię rozbolał i miałaś ochotę również zacząć płakać. Ale nie chciałaś ponieść się emocją, więc zachowałaś zimną krew i wyszłaś.
Przed szpitalem czekała ta sama taksówka, którą się tu dostaliście. Wsiedliście i dopiero wtedy się zaczęło.
- To wszystko moja wina! Mogłem go zabić! - Jimin płakał jak nigdy. Nie widziałaś w swoim życiu takiego płaczu. - Gdyby nie mój egoizm...
- Spokojnie! Co się stało już się nie odstanie. Jeongguk niedługo wyzdrowieje i będziemy się jeszcze z tego śmiać. Musisz się uspokoić. - Usiadłaś bliżej niego i złapałaś go za rękę, choć bałaś się jego reakcji. - Będzie dobrze. - uśmiechnęłaś się.
Park położył głowę na twoim ramieniu i zaczął się uspokajać.
- Czemu jesteś dla mnie taka miła po tym jak Cię traktowałem?
W sumie sama tego nie widziałaś. Ale widok gdy tak cierpi skruszył twoje delikatne serce i nie mogłaś zrobić nic innego.
- Każdy zasługuje na drugą szansę. Ty właśnie ją otrzymałeś. - znowu obdarzyłaś go swym pięknym uśmiechem.
Waszą pierwszą normalną rozmowę przerwał dźwięk twojej komórki. Ktoś dzwonił. Wyjęłaś telefon z kieszeni i cicho zaklnęłaś, co nie uszło uwadze twojego nowego przyjaciela.
- Dzień Dobry. Czy coś się stało? - Spytałaś miłym tonem choć na twarzy miałaś wyraźnie fałszywy uśmiech.
- Do jutra masz czas, żeby spakować swoje rzeczy i się wynieść. Nowi lokatorzy chcą się jutro wprowadzić.
- Co?! Nie może Pan! Ja naprawdę zapłacę ten zaległy czynsz. Już znalazłam pracę.
- Teraz to nie mój problem. - rozłączył się.
- Ku*wa!! - krzyknęłaś najgłośniej jak mogłaś.
- Co się stało? - Spytał przejęty Jimin.
- Straciłam mieszkanie...
Ciąg dalszy nastąpi...
________________
Jak myślicie. Jimin pomoże, czy pokaże swoją wcześniejszą twarz i zignoruje ten problem? Piszcie w komentarzach jaki scenariusz przewidujecie :)