czwartek, 28 kwietnia 2016

Zakochany w służącej cz11

Typ: opowiadanie, romans
Rozdział :11
Zespoły : BTS
Głowna bohaterka : Ty
Zastrzeżenia : Brak
Pomoce : Gdy widzisz *..* to wstaw swoje imię
*^^^^* jest to nazwisko :)

Ten rozdział piszę na telefonie. Postaram się nie robić błędów ale z góry przepraszam jakby jednak jakieś się pojawiły.

Od zdarzenia, które zadecydowało o stosunkach moich i Jeongguka minęło 10 miesięcy. Czy dużo się zmieniło? Mieszkam w ich dormie, ponieważ mój chłopak przekonał menagera, że pomoc domowa jest potrzebna całą dobę. Pozostali członkowie zespołu również wrócili po tym jak Jimin przeprosił i udowodnił zmianę zachowania.
*
- Śniadanie! Chłopaki schodzić! - krzyknęłam gdy ciepłe rogaliki wylądowały na dużym talerzu na środku stołu. Kiedyś przez rok mieszkałam w Hiszpanii ze względu na pracę mojego taty, więc postanowiłam zrobić śniadanie, które często robiła nasza sąsiadka.
- Co na dzisiaj wymyśliłaś? - zapytał Jin wchodząc do kuchni.
- Rogale z serkiem mascarpone i żurawiną.
- Brzmi pysznie.
Po chwili wszystkie krzesła dookoła stołu zostały zapełnione.
- Nie jesz z nami? - zapytał zdziwiony Suga. Kiedyś myślałam, że jest on osobą  olewającą wszystko co się dzieje do okoła niego, za niemądrego człowieka. Chyba nie mogłam mylić się jeszcze bardziej. W rzeczywistości zaskoczyła mnie jego rozległa wiedza na każdy temat oraz bardzo miły i przyciągający charakter.
- Nie, zjadłam wcześniej. - uśmiechnęłam się ciepło i opuściłam kuchnie.
Założyłam buty i mój nowy, granatowy płaszcz w kratę. Wyglądał on jakby był za krótki a co za tym idzie - za mały, lecz właśnie takie było zamierzenie projektanta. Dziwne prawda?

**
Szłam wzdłóż szeregu przeróżnych sklepów wypatrując tego z artykułami spożywczymi. Pchnęłam drzwi i jak codzień powitał mnie dźwięk obijających się o siebie dzwoneczków wiszących nad wejściem. Przychodziłam tu codziennie rano ze względu na dużą liczbę osób do wykarmienia a obiad jest najlepszy ze świerzych rzeczy. Przeszłam przez wszystkie działy po kolei zbierając potrzebne produkty. Następnie skierowałam się w kierunku kasy.
- Dzień Dobry kochana. Jak się czujesz? - zapytała mnie sprzedawczyni. Codziennie o to pytała.
- Dobrze, dziękuję. - odpowiedziałam jej z uśmiechem.
- To kiedy twój chłopak do wojska idzie? - zapytała mróżąc oczy jakby zastanawiała się czy to już ten czas.
- Nie mówił mi nic o tym, ale gdy tylko sie dowiem to będzie pani pierwszą osobą z jaką podzielę się tą wiadomością.
Zabrałam torby z zakupami i żegnając  się opuściłam sklep. W drodze powrotnej poprzeglądałam jeszcze towary na wystawach sklepów z odzieżą damską.

***
- *....*! Gdzie jesteś? - doszły mnie wołania Kookiego.
- Sprzątam łazienkę, skończę za chwilkę. - odkrzyknęłam i zabrałam się ponownie do roboty by jak najszybciej skończyć.
Weszłam do naszego pokoju i niemalże od razu znalazł się przy mnie Jeongguk.
- Patrz! - powiedział machając mi przez twarzą dwoma prostokątnymi papierkami. - Zamówiłem nam bilety na tą komedię romantyczną, o której wczoraj mówiłaś.
- Naprawdę? Jesteś cudowny! - krzyknęłam obejmując go. To prawda, bardzo chciałam zobaczyć ten film. Zwiastun zapowiadał świetna akcję.
- Dziś na 21:35. Chłopaki wychodzą dziś na imprezę, więc będziemy mieli cały dorm dla siebie. - pocałował mnie namiętnie.
- Podoba mi się plan na dzisiaj. - uśmiechnęłam się do niego. - Ale na pewno nie chcesz iść z nimi?
- Już ostatnio tak było. Dziś zostaję z tobą.
Jeszcze raz się pocałowaliśmy i zeszliśmy na parter. Za chwilę Jimin,  Jungkook, Suga i Hobi mieli dodatkowe próby taneczne. Zostałam tylko ja, Tae i Jin. RM zniknął zaraz po śniadaniu. Miał dziś nagrywać utwór solo.
Zaraz po zamknięciu wejściowych drzwi przeszliśmy do salonu i rozsiedliśmy się na kanapie.
- To... może coś obejrzymy? - zaproponował najstarszy.
- I zróbmy popcorn, i zamówmy pizze i te piciu z małymi dinozaurami doczepianymi do pokrywki. Brakuje mi juz tylko 2 do pełnej kolekcji.
- Dobra, dobra. Już idę. - sięgnałam po telefon i wybrałam numer do najbliższej pizzerii. 
- Dzień Dobry. Chciałabym złożyć zamówienie na nazwisko  *^^^^*. Poproszę...
- *..*? To naprawdę ty? - usłyszałam pytanie w moim ojczystym języku.
- Przepraszam, ale z kim mam przyjemność?  - zapytałam lekko rozkojarzona. Nie codziennie zdarza się taka sytuacja a już na pewno nie na innym kontynencie. Chłopcy byli równie zdziwieni słysząc moją rozmowę.
- Na prawdę mnie nie poznajesz? To ja, Kamil. Chodziliśmy razem do liceum. Wyznałaś mi miłość pod koniec ostatniego roku.
Rozłączyłam się. Nie chciałam przywoływać wspomnień z tamtego okresu. Kim on dla mnie był? Był moją miłością już od początku gimnazjum. Oczywiście nieodwzajemnioną. W ostatni dzień nauki postanowiłam wyznać mu swoje uczucia. Zostałam wyśmiana przez niego jak i przez jego kolegów. To była moja pierwsza i niewyobrażalnie bolesna miłość, z której jeszcze się nie wydostałam.

niedziela, 17 kwietnia 2016

Zakochany w służącej cz10

Typ: opowiadanie, romans
Rozdział :10
Zespoły : BTS
Głowna bohaterka : Ty
Zastrzeżenia : Brak
Pomoce : Gdy widzisz *..* to wstaw swoje imię :)

Zapraszam do czytania <3 

*Jeongguk pov*
Po powrocie do domu nie odezwaliśmy się nawet słowem. Nie wiedziałem jak zacząć rozmowę. Choć nie chciałem się na nią gniewać to jednak w środku byłem bardzo zły. Zresztą chyba nie ma co się dziwić, prawda? Przychodzi dziewczyna, która zawraca ci w głowie i gdy już myślisz, że możecie się do siebie zbliżyć to do akcji wkracza twój przyjaciel. Zapowiada się ciekawe popołudnie...

- Jak było? - z zamyślenia wyrwało mnie pytanie Jimina.
- Um... Wszystko sobie wyjaśniliśmy, jest dobrze. - uśmiechnąłem się niechętnie i zacząłem szukać pilota, by obejrzeć mój ulubiony serial "I'm so sad", który miał się właśnie zacząć.
- Sądzę, że źle robisz. - usiadłem po turecku i zwróciłem swój wzrok na Jimina, pokazując mu tym by kontynuował. - Widać było, że ze sobą flirtujecie. Nie była to nieoczywista sytuacja, wiedziała co robi i jakie będą konsekwencje. Na prawdę jesteś w stanie jej kiedyś zaufać? - spojrzał na mnie a ja momentalnie wbiłem wzrok w podłogę unikając jego spojrzenia. Miał racje.
- Przecież nie jesteśmy w związku czy coś, więc o co chodzi? - próbowałem wybrnąć z sytuacji jednak mój przyjaciel nie dał za wygraną.
- Będziesz tego żałował. Skoro nie potrafi się utrzymać na jednej smyczy to nie nauczy się tego nigdy. Ludzie się nie zmieniają Kookie. Najlepiej będzie jeśli definitywnie zakończysz tą znajomość, póki jeszcze nie doszło do niczego znacznego.
Nie odpowiedziałem. Poczekałem, aż opuści pomieszczenie i wyłączyłem TV. Nie miałem już ochoty niczego oglądać. Prawda boli szczególnie wtedy gdy serce nie chce jej przyjąć.

*Time Skip - następny dzień*

Pogoda za oknem była okropna. Deszcz spływał po szybie a czarnym chmurom nie było końca. Siedziałem w swoim pokoju i zawinięty w kołdrę słuchałem muzyki. Akurat gdy skończyła się moja ulubiona piosenka "Bad Boy"postanowiłem wstać, by nie marnować tak pięknego dnia. Czujecie ten sarkazm prawda?
Zbliżała się godzina 18 a to znaczyło, że *....* za chwilę wejdzie by posprzątać mój pokój. Atmosfera między nami była dość napięta, więc żeby uniknąć konfrontacji miałem w planach opuszczenie pokoju. Jednak los nie był na tyle łaskawy by pozwolić mi zwiać przez problemem.

* Jakkolwiek masz na imię pov :')*

Niechętnie skierowałam się do pokoju Kookiego. Zdecydowanie nie chciałam mieć z nim teraz żadnego kontaktu. Sytuacja nie wyglądała najlepiej a z natury wolę to przeczekać.
Biorąc pod uwagę stan czystości jego pokoju wzięłam jedynie szmatkę, by pościerać kurze. Weszłam po schodach na piętro, na którym znajdował się jego pokój. Wchodząc do pokoju zauważyłam, że zakłada skarpetki.
- Nie otwiera się okna gdy pada deszcz. Poza tym możesz się przeziębić. - podeszłam zamknąć ogromne okno będące nad biurkiem.
- Przepraszam. - powiedział to bardzo cicho, ledwo słyszalnie.
- Następnym razem po prostu tego nie rób, nie będę potem latać do apteki przez twoją głupotę a swoją drogą... - obróciłam się i zobaczyłam, że go nie ma. Zignorował mnie i wyszedł? - Hej! Jeszcze nie skończyłam! - wyszłam na korytarz, by go zatrzymać. Nie zdążył jeszcze zejść ze schodów.
- Co znowu?
- Nie wychodź gdy do ciebie mówię.
- Dobrze, MAMUSIU. - powiedział akcentując ostatnie słowo.
- Nie denerwuj mnie. O co ci znowu chodzi?! - wybuchłam.
- Mi? To ty jak chora wybiegasz za mną!
- Ah więc teraz będziesz zwalał winę na mnie? Ogarnij się.
- Może zamiast pilnować mnie to pilnuj swoje wejście, żeby znowu Jimin cię nie odwiedził!
Staliśmy naprzeciwko siebie i patrzyliśmy sobie w oczy. Nie umiałam nic mu odpowiedzieć. Jego wypowiedź dotknęła mnie na tyle mocno, że poczułam jak coś ściska mi gardło a łzy cisnąć mi się do oczu. Chwiejnym krokiem skierowałam się do toalety. Zatrzasnęłam drzwi i usiadłam na podłodze opierając się o wannę. Już po chwili moje policzki były czerwone i mokre od łez.
- *---* przepraszam! To nie miało tak zabrzmieć. Otwórz drzwi. - Jeongguk próbował, lecz byłam roztrzęsiona. Mówiłam, że cholernie mnie to zabolało? Tak? To mówię jeszcze raz.
Po około 15 minutach pukanie do drzwi  ustało a wraz z tym wołania Jungkooka. Otworzyłam drzwi i rozejrzałam się czy nie ma go w pobliżu. Droga była czysta, więc postanowiłam wyjść i skierowałam się  do kuchni. Oczywiście skradając się bo jak inaczej. Czasami czułam się jak w jakimś durnym fanfiction (no co ty nie powiesz xd).
- Jak coś to Kookie wyszedł. - Usłyszałam za sobą głos Jimina. Wyprostowałam się i spojrzałam na niego z nadzieją, że nie ma pojęcia o co chodzi.
- Nie szukam go. - odpowiedziałam.
- A powinnaś. - po tych słowach skierował się do pokoju gier.
Czy powinnam? Sama nie wiedziałam co zrobić. Pierwszy raz tak bardzo żałuję, że zaczęłam się interesować Koreą, że poznałam ten zespół, że wyjechałam do tego cholernego kraju. Trzeba było posłuchać rodziców i zostać. Ale czy byłabym szczęśliwa?

Dochodziła godzina 22 a ja czekałam, aż on wróci. Oczywiście na darmo. Martwiłam się, jednak nie zdecydowałam się na telefon. Po raz kolejny nerwowo spojrzałam na zegarek. Bez namysłu wstałam i ubrałam płaszcz oraz buty. Odetchnęłam ze zdenerwowania i strachu, bałam się ciemności a do tego ulewa się nasiliła, ale nie mogłam już dłużej bezczynnie siedzieć. A co jeśli coś mu się stało?
Wyszłam z domu i szłam przed siebie. Nie wiedziałam dokąd iść, więc po prostu szłam. Światło reklam i licznych latarni oświetlało mi drogę.
- Gdzie bym poszła na jego miejscu? - zapytałam samą siebie. - Klub nocny? Spacer po stale zatłoczonych ulicach Seoul'u? Park?
Przeszłam przez chyba większość ulic w promieniu 3 km. Ani śladu chłopaka. A co gorsze sama straciłam świadomość gdzie się właściwie znajduję. Świetnie. Nie wzięłam ze sobą komórki więc pozostały mi tylko dalsze poszukiwania. Skierowałam się w stronę pobliskiego parku. Na jego końcu znajdował się mały barek z ciepłymi napojami. Przemoczona i zakatarzona zaczęłam grzebać w kieszeniach sprawdzając czy wzięłam ze sobą jakieś pieniądze. Są. Niewiele ale powinno starczyć. Weszłam na mały mostek prowadzący w stronę owego budynku, gdy nagle zobaczyłam postać Kookiego. Siedział na jego krawędzi a nogi miał spuszczone w dół. Patrzył na miasto, nawet nie zauważył, że tu jestem. Podeszłam bliżej i usiadłam obok niego. Przez mój umysł przebiegły tysiące myśli a ja z każdą sekundą stawałam się bardziej nerwowa.
- Przepraszam. - przerwał niezręczną ciszę, która panowała między nami od kilku minut.
- Ja też przepraszam. - wyszeptałam i obróciłam się w jego stronę by spojrzeć mu w oczy. Widziałam w nich smutek. Czyli czuł się tak jak ja.
Już miałam wstać lecz jego dłoń mnie zatrzymała. Przyciągnął mnie bliżej siebie i złączył nasze usta w namiętnym pocałunku.
- Wybacz mi.