niedziela, 27 września 2015

Zakochany w służącej cz7

Typ: opowiadanie, romans
Rozdział :7
Zespoły : BTS
Głowna bohaterka : Ty
Zastrzeżenia : Brak


Pomoce : Gdy widzisz *..* to wstaw swoje imię :)

 Rozdział wyjątkowo krótki ale spowoduje mega zamieszanie w następnym rozdziale. Mały obrót akcji :)) Miłego Czytania <3 

Zbudziły Cię promienie światła padające na twą śliczną twarz. Wygramoliłaś się z pod puchowej kołderki i poszłaś wziąć zimną kąpiel. Takie są najlepsze!  Zeszłaś do kuchni i zobaczyłaś tam Jimina przygotowującego śniadanie.
- Jakieś życzenie? - uśmiechnął się ciepło i zalał wrzątkiem stojący obok kubek z torebką herbaty. Była to twoja ulubiona, sprowadzana z Polski. - Specjalnie dla Ciebie.
Podał ci kubek a ty nie wiedziałaś co odpowiedzieć. Po co miałby się tak fatygować.
- Dziękuję.. - wydukałaś po chwili.
- Na co masz ochotę? Może naleśniki? Albo omlet?
- A jaka jest specjalność szefa kuchni? - zaśmialiście się.
- Dziś mogę zaoferować przepyszne tosty z ciągnącym się na kilometr serkiem i dopiero kupionymi pieczarkami.
- No to chyba nie da się odmówić na takie przysmaki!
Atmosfera była radosna od samego rana.
Zjedliście śniadanie i postanowiliście rozsiąść się przed telewizorem i oglądnąć jakąś dramę.
- Jimin.. mam pytanie.
- Tak? Coś się stało?
- Nie. Znaczy, tak. Dlaczego teraz jesteś dla mnie taki miły skoro na początku traktowałeś mnie jak najgorszą szm*te? Przepraszam, że znowu ten sam temat ale po prostu nie mogę tego zrozumieć. - patrzyłaś na niego a on zdawał się być lekko zakłopotany.
- Nie wiem co powiedzieć. Może po prostu teraz wiem, że na to nie zasługujesz.
- A wcześniej to zasługiwałam?! - cisnęłaś mu poduszką prosto w twarz. Powiedziałaś to jak żart chociaż chciałaś zachować powagę. No nie udało ci się.
Jimin przechwycił poduszkę.
- Oczywiście, że tak! Okropna jędza. - wystawił ci język i rzucił poduszką prosto w twoje ramie.
- Pożałujesz! - chwyciłaś mocno poduszkę i rzuciłaś się z nią na Jimina. Biłaś go a on wziął drugą i nie zostawał ci dłużny.
- Tak się nie będziemy bawić! - powiedział i pochylając się złapał cię w pasie i przerzucił przez ramię.
- Co ty robisz?! - wrzasnęłaś mu do ucha. - Postaw mnie na ziemi!
Jimin postawił Cię i spojrzał ci w oczy. Nastała cisza. Wasze twarze były bardzo blisko aż w końcu stało się i pocałowaliście się.
Jimin spojrzał na Ciebie z lekkim przerażeniem.
- Ja.. przepraszam!  Nie powinienem tego robić.
- No na pewno nie tak krótko. - Wbiłaś się w jego usta. Całowaliście się bardzo namiętnie.
Jimin złapał cię w biodrach i podniósł a ty oplotłaś swoje nogi wokół jego talii. Nie zaprzestając pocałunków Jimin zmierzał w stronę swojej sypialni. Otworzył drzwi i położyliście się na jego łóżku. Swoją drogą było mega wygodne, aż mu zazdrościłaś.
Zdjął swoje spodnie a w tym czasie ty ściągałaś bluzkę.
STAŁO SIĘ. ZROBILIŚCIE TO.


środa, 19 sierpnia 2015

Zakochany w służącej cz6

Typ: opowiadanie, romans
Rozdział :6
Zespoły : BTS
Głowna bohaterka : Ty
Zastrzeżenia : Brak
Pomoce : Gdy widzisz *..* to wstaw swoje imię :)


Nadchodzę z następną częścią :D 
Przepraszam, że tyle mi to zajęło XD 
Bez owijania -bo to nie potrzebne - zapraszam
do czytania :D <3

*
- Jak to straciłaś mieszkanie?! - Jimin był wyraźnie zaskoczony, tak samo jak ty. Czy ten dzień może być gorszy?!
Nie byłaś w stanie nic mu powiedzieć. Co teraz zrobisz? To chyba najtrudniejsza sytuacja w jakiej cię postawiono. Dlaczego teraz? Czemu Bóg nie mógł poczekać chociaż do twojej wypłaty? Mogłabyś wtedy wynająć jakieś małe mieszkanko.
- *..* , odpowiesz? - Jimin wyrwał cię z zamyślenia.
- Tak, przepraszam. - zaczęłaś wzdychać. - Co ja teraz zrobię? Gdzie mam się podziać?
- Um... zamieszkaj z nami. Jestem Ci to winien. - popatrzyłaś na niego jakby mówił w innych, niezrozumiałym dla Ciebie języku. - Znaczy... Dopóki nie znajdziesz żadnego mieszkania oczywiście.
Nie mówią nic rzuciłaś mu się w ramiona. Nie myślałaś o tym, że jeszcze niedawno się nienawidziliście. Teraz dzięki niemu masz gdzie mieszkać.
- Ja,, jak mam ci się odwdzięczyć? - Taki odruch XD
- Na początek możesz przestać mnie dusić. - poluźniłaś uścisk i lekko się zarumieniłaś. - A teraz, możemy w spokoju skoczyć gdzieś na obiad. Co ty na to?
- Pewnie!
**
Jimin pokierował taksówkarza do najlepszej restauracji w całym Seoulu. Wysiedliśmy z pojazdu. Chłopak wskazał palcem na pięknie urządzony budynek.
- To tutaj.
- Wow!  Naprawdę u ładnie. - nie byłaś nigdy w takiego typu restauracjach. Zwykle bywałaś jedynie w pizzeriach. - Ale... - zaczęłaś nerwowo szperać po kieszeniach. - Nie mam portfela! Aigoo i co teraz?
- Chyba nie myślałaś, że dam Ci płacić? Ja cię zaprosiłem to ja zgarniam rachunek. - uśmiechnął się i weszliście do środka. Wnętrze było w różnych odcieniach brązu. Całe pomieszczenie wręcz zalewało się różnego rodzaju lampkami, które dawały romantyczną atmosferę.
Kelner wskazał nam stolik. Za chwilę dostaliśmy Menu.
- Oh! Nigdy wcześniej nie jadłam takich rzeczy.
- Polecam ci numer 3. Jest wręcz wyśmienite.
Zgodziłaś się i od razu chłopak złożył zamówienie. Nie czekaliście długo, zaledwie 10 minut.
Spróbowałaś i ...
- To jest pyszne! - momentalnie poczułaś na sobie wzrok wszystkich zebranych.
- *..* ciszej! - zaśmiał się. - Zwracasz za dużo uwagi.
- Przepraszam, - zarumieniłaś się.
Po zjedzonym posiłku pojechaliście do mieszkania.
- Jakoś pusto tu bez Jeongguk'a. - powiedział opadając na sofę i włączając TV.
Nie dało się z nim nie zgodzić. Pzt. trochę dziwnie czułaś się w towarzystwie Jimina. Mimo wszystko dalej nie miałaś do niego zaufania.
- Co powiesz na jakiś film? - zaproponowałaś.
- Pewnie! Mamy kilka horrorów w szafce pod telewizorem.
- Horrory? Ale ja się boję horrorów. - zrobiłaś minę zbitego psa.
- Nie bój się przecież tu jestem! - Jakby to miało cię uspokoić...
Podeszłaś do wskazanej szafki a za Tobą Jimin.
- Co my tu mamy..? Oszukać przeznaczenie, Jessabelle, Annabelle, ... Annabelle? Co to za film? - zainteresowała cię okładka pudełka z daną płytą.
Chłopak nic nie mówiąc wziął od Ciebie płytę i włożył do napędu.
Usiedliście wygodnie na sofie. Film się zaczął.
^15 minut później^
- JIMIN KU**A WYŁĄCZ TO JAK CI ŻYCIE MIŁE!!!
- No chyba cię pogięło. Przecież to się jeszcze dobrze nie zaczęło.
I w taki sposób rozpoczęliście walkę o pilota od DVD.
- Oddawaj to!
- Oglądaj a nie się rzucasz!
- Tego nie da się oglądać!
- To zamknij oczy!
Nagle Jimin zsunął się z sofy i wylądował na podłodze a na nim Ty. Spojrzeliście sobie w oczy i znieruchomieliście.
Zostaliście tak na chwilę aż Jimin się odezwał.
- Ja, przepraszam. Masz.. - podał ci pilota.
- Dziękuję ... -  powiedziałaś powoli z niego wstając.
Ta sytuacja obojga wyjątkowo zawstydziła. Ale czemu? Przecież wy się "nienawidzicie".
- To... co chcesz oglądać?
- Chcę się położyć. Jestem śpiąca. - unikałaś kontaktu wzrokowego.
- Dobrze. Połóż się w pokoju Kooka.
Wzięłaś szybki prysznic i położyłaś się.
- Skoro kocham Jeongguka to czemu przejmuję się tą sytuacją z Jiminem? Nie, to na pewno nie możliwe. Kocham Kookiego. - chwilę potem zasnęłaś.


poniedziałek, 20 lipca 2015

Zakochany w służącej cz.5

Typ: opowiadanie, romans
Rozdział :5
Zespoły : BTS
Głowna bohaterka : Ty
Zastrzeżenia : Brak
Pomoce : Gdy widzisz *..* to wstaw swoje imię :)

Kolejna część przyszła po długim czasie. Jakoś nie było kiedy napisać :( 
Ale znalazłam trochę czasu :) Mam nadzieję, że podoba się :D
Zapraszam do czytania i PISZCIE KOMENTARZE^^ :D

*
Staliście tak na środku salonu patrząc sobie prosto w oczy. Chciałaś go zdobyć a okazało się, że nie musisz bo to on chce zdobyć Ciebie.
- Um... Jeongguk, ja..
- Wiem, że to trochę nieprzyzwoite po wczorajszej sytuacji w Twoim mieszkaniu. Ale ja na prawdę nie mogę tego ukrywać. Przez tak krótki czas uświadomiłem sobie, że jesteś dla mnie kimś ważnym.
- A wytwórnia? Nie będą mieli z tym problemu?
- Nie, jeśli się nie dowiedzą.
Nastała chwila ciszy. Wtuliliście się w siebie. Czułaś się tak bezpiecznie. Ale wszystko co dobre się kiedyś kończy.
- Co wy tu ku*wa robicie?! - Wydarł się nasz kochany.... Jimin.
- Skończ już ok? Nie twoja sprawa. - odkrzyknął do niego Kookie.
- Jesteś w moim zespole więc raczej moja sprawa.
- Chyba ty w jego. - powiedziałaś do Jimina w obronie Kookiego.
- Przymkniesz się w końcu ?! - krzyknął do Ciebie Jimin tak głośno, że całe sąsiedztwo mogło go usłyszeć.
- Nie odzywaj się tak do mojej dziewczyny!
Zamarłaś. Jeongguk nazwał cię "swoją dziewczyną"! Czy przylatując do Korei Płd. miałaś świadomość, że zdarzy się taka sytuacja? Spokojnie, ja też wiele razy tak marzyłam XD.
Ale w końcu marzenia się spełniają co nie? :) "Trudne marzenia wymagają trochę czasu a te niemożliwe trochę więcej" :)
Wzrok Jimina był niezapomniany. Czułaś, że zaraz wyłapiesz.
- "Dziewczyna" powiadasz? Ciekawe co zrobi wytwórnia gdy się dowie. - uśmiechnął się złośliwie.
- Nie zrobisz tego... - powiedział Kook przymrużając powieki.
- A chcesz się założyć?
Jeongguk spojrzał na sofę, na której zauważył telefon swojego przyjaciela. Niemal w tym samym czasie ruszyli w jego stronę. Przepychali się i krzyczeli. W końcu Jimin popchnął Kookiego i rzucił się na telefon. Twój chłopak pod wpływem uderzenia głową o róg stolika, padł na ziemię nieprzytomny a po jego twarzy spływała struga krwi.
- O mój boże... - powiedział Jimin łapiąc się za głowę. - On nie żyje ?! - panikował.
- Nie gadaj tylko dzwoń po pogotowie! - krzyknęłaś i podbiegłaś do Kooka. Podniosłaś jego głowę i przytuliłaś ciągle płacząc. - Nic ci nie będzie kochanie. Nie możesz, nie teraz!
Karetka dotarła w bardzo szybkim czasie, jednak nie pozwolili jechać ani Tobie, ani Jiminowi.
- Musimy się tam jakoś dostać! - chodziłaś panicznie w kółko trzymając się za policzki.
- Już zadzwoniłem po taksówkę. Za chwilę będziemy razem z nim.

**
Przez całą drogę atmosfera była tak napięta, że ani ty ani Jimin nie odezwaliście się chociażby słowem. Dobrze wiedział, że to jego wina i gdyby nie jego humory to jego przyjaciel nie leżałby teraz w szpitalu.

***
Weszliście do sali numer 29, w której aktualnie leżał twój chłopak. Ten widok był wstrząsający. Cała głowa owinięta bandażami.
- Widzisz do czego doprowadziłeś? - powiedziałaś bezmyślnie. Widać, że Jimin miał ogromne poczucie winy a twoje słowa zadziałały jak dolanie oliwy do ognia. Roznieciły w nim coraz gorsze emocje, które znalazły ujście w łzach.
Popłakał się jak małe dziecko. Pierwszy raz widziałaś go w takim stanie, pierwszy raz widziałaś jego uczuciową stronę, pierwszy raz zrobiło ci się go żal. Jednak nie chciałaś dać po sobie tego poznać, więc tylko zmierzyłaś go wzrokiem i z niesmacznym wyrazem twarzy odwróciłaś się i poszłaś w stronę łóżka Jeongguka.
- Kochanie jak się czujesz? - dziwnie było ci to wypowiedzieć. Jeszcze trzy dni temu samo poznanie go było twoim marzeniem. Tak, dużo się zmieniło.
Kookie spojrzał na Ciebie i w tym samym czasie do sali weszła pielęgniarka.
- Nie oczekuj odpowiedzi. Ma usztywnioną szczękę. - powiedziała i wbiła mu igłę w rękę.
Jeongguk zrobił bolesną minę.
- Co Pani robi?!  To go boli.
- Muszę pobrać krew do badań. Nie dramatyzuj. - była trochę poirytowana Twoim zachowaniem.
Nie odezwałaś się. Chciałaś tylko, żeby już skończyła i opuściła tą salę byś mogła spokojnie posiedzieć z Jungkookiem. Jednak los tego nie chciał.
- Niestety, musicie wyjść. On musi teraz odpoczywać a wy nie dajecie mu na to szansy. - pokazała nam dłonią na drzwi.- No dalej.
Razem z Jiminem zaczęliście powoli wychodzić. W progu spojrzałaś ostatni raz na Kookiego. Po jego policzku spływała łza. Widząc to twoje serce zostało rozdarte na kilka części. Brzuch Cię rozbolał i miałaś ochotę również zacząć płakać. Ale nie chciałaś ponieść się emocją, więc zachowałaś zimną krew i wyszłaś.
Przed szpitalem czekała ta sama taksówka, którą się tu dostaliście. Wsiedliście i dopiero wtedy się zaczęło.
- To wszystko moja wina!  Mogłem go zabić! - Jimin płakał jak nigdy. Nie widziałaś w swoim życiu takiego płaczu. - Gdyby nie mój egoizm...
- Spokojnie! Co się stało już się nie odstanie. Jeongguk niedługo wyzdrowieje i będziemy się jeszcze z tego śmiać. Musisz się uspokoić. - Usiadłaś bliżej niego i złapałaś go za rękę, choć bałaś się jego reakcji. - Będzie dobrze. - uśmiechnęłaś się.
Park położył głowę na twoim ramieniu i zaczął się uspokajać.
- Czemu jesteś dla mnie taka miła po tym jak Cię traktowałem?
W sumie sama tego nie widziałaś. Ale widok gdy tak cierpi skruszył twoje delikatne serce i nie mogłaś zrobić nic innego.
- Każdy zasługuje na drugą szansę. Ty właśnie ją otrzymałeś. - znowu obdarzyłaś go swym pięknym uśmiechem.
Waszą pierwszą normalną rozmowę przerwał dźwięk twojej komórki. Ktoś dzwonił. Wyjęłaś telefon z kieszeni i cicho zaklnęłaś, co nie uszło uwadze twojego nowego przyjaciela.
- Dzień Dobry. Czy coś się stało? - Spytałaś miłym tonem choć na twarzy miałaś wyraźnie fałszywy uśmiech.
- Do jutra masz czas, żeby spakować swoje rzeczy i się wynieść. Nowi lokatorzy chcą się jutro wprowadzić.
- Co?! Nie może Pan! Ja naprawdę zapłacę ten zaległy czynsz. Już znalazłam pracę.
- Teraz to nie mój problem. - rozłączył się.
- Ku*wa!! - krzyknęłaś najgłośniej jak mogłaś.
- Co się stało? - Spytał przejęty Jimin.
- Straciłam mieszkanie...

Ciąg dalszy nastąpi... 
________________
Jak myślicie. Jimin pomoże, czy pokaże swoją wcześniejszą twarz i zignoruje ten problem? Piszcie w komentarzach jaki scenariusz przewidujecie :) 

środa, 1 lipca 2015

Zakochany w służącej cz4

Typ :opowiadanie
Rozdział : 4
Zespoły : BTS
Główna bohaterka : ty :) 
Zastrzeżenia : brak
Pomoce: gdy widzisz *...* to wstaw swoje imie ;) 

Po dość długim czasie udało się napisać kolejną część :) 
Oby nie była gorsza od innych ^^ 
Bez przeciągania. ... Miłego czytania ! 
I proszę zostawiać komentarze - to pomaga i 
zachęca do dalszego pisania :p

*
Jeongguk, zaskoczony tą całą sytuacją stał przed twoimi drzwiami i wpatrywał się w nie jak ciele na malowane wrota. Chciał coś powiedzieć ale nie dał rady wydobyć z siebie chociaż najmniejszego dźwięku. Wyciągnął rękę i delikatnie przejechał po owych drzwiach. Było mu źle a zarazem nie rozumiał co się właśnie stało.
Odszedł.

**
Szlochałaś pod drzwiami nie mogąc uspokoić się chociażby na minutę. Nie myślałaś o niczym innym jak o miłości jaką darzyłaś swojego, niestety byłego, chłopaka.
Wzięłaś telefon i zadzwoniłaś do swojej najlepszej przyjaciółki.
- Milen, przyjedź jak najszybciej. - rozłączyłaś się.
Po niecałych 10 minutach zjawiła się twoja pomoc.
- *...*! Otwórz. To ja, Milen. - mówiła pukając w drzwi.
Podeszłaś i otworzyłaś je wpuszczając dziewczynę do środka.
- Boże kochany... Co ci się stało?!
Opowiedziałaś Milen całą historie, o byciu sprzątaczką,  o Jiminie i Kookim, o parzeniu kawy i wylaniu herbaty na Jeongguka, o twoim chłopaku i wywaleniu idola z mieszkania.
- Zazdroszczę ci... - powiedziała po chwili. - Poznałaś Bangtan Boys, jeden z nich prawdopodobnie się w Tobie zakochał, a ty przejmujesz się jakimś fagasem, którego poznałaś w monopolowym. -
 Tak... historia waszego poznania się była dość dziwna. - Olej go! Masz szanse na życie ze światową gwiazdą!  Nie zmarnuj tego.
Nic nie odpowiadałaś. W myślach analizowałaś każde wypowiedziane przez nią zdanie.
- Masz racje!
- Wiem!  A teraz weź się w garść i zacznij "polowanie na Kookiego".
Milen niestety musiała iść do pracy więc od razu po tym opuściła twoje mieszkanie.

***
Nastał wieczór. Siedziałaś w fotelu i czytałaś swoją ulubioną książkę. Bardzo zaciekawiła cię historia dziewczyny, która zostaje tekściarką sławnego piosenkarza i oboje się w sobie zakochują, jednak jej były chłopak nie daje im spokoju i postanawia się na niej zemścić.
Twoje spokojne czytanie przerwał huk.
- Czyżby miała być burza?
Bardzo bałaś się burz. W dzieciństwie, podczas najsilniejszej burzy w owych czasach, twój brat gdzieś zniknął. Cała rodzina bardzo się martwiła, a ty najbardziej. Mimo, że często się kłóciliście to bardzo go kochałaś i nie chciałaś by stała się mu krzywda. Niestety kilka dni po owej burzy został znaleziony gdzieś w lesie. Niestety nie był już wśród nas.
Położyłaś się do łóżka i zakryłaś uczy poduszkami. Było niewygodnie ale to był twój sposób.
Szybko zasnęłaś.

****
Obudziłaś się i po burzy nie było śladu. Spojrzałaś na zegarek jednak ten nie był włączony. Czyżby nie było prądu?
Twoje obawy potwierdziły się. W całym domu nie było prądu.
- Tylko która jest godzina? - zaczęłaś nerwowo szukać swojego telefonu z nadzieją, że jest jeszcze trochę baterii. - O boże!
Było 20 minut po 10. Miałaś się wstawiać w pracy codziennie o 8, by robić chłopakom śniadania.
Mimo, że byłaś tylko sprzątaczką to spadło na Ciebie również wyżywienie , sama nie wiesz czemu.
Zebrałaś się w 10 minut i wybiegłaś z domu jak poparzona. Przez całą drogę biegłaś, ale w końcu byłaś na miejscu.
Zapukałaś w drzwi, które po chwili otworzył .... Jimin.
- O nie, znowu będę musiała się nasłuchać. - pomyślałaś i weszłaś do środka.
Po chwili w salonie pojawił się również Kookie.
- Myśleliśmy, że nie przyjdziesz... - powiedział po czym wziął łyk kawy.
- Przepraszam, przez burzę nie zadzwonił mi budzik. - próbowałaś się wybronić.
- Co ty sobie myślisz?!  Wymagamy od Ciebie bycia profesjonalnym! Jeśli nie chcesz pożegnać się z tą robotą to lepiej... - Krzyczał do Ciebie Jimin, jednak ty mu przerwałaś.
- To co? Zrobisz mi coś? Jestem tu od sprzątania a nie od słuchania twoich ciągłych wrzasków!
Kookie ze śmiechu zachłysnął się kawą a Jimin... wyglądał jakby miał zaraz oszaleć ze wściekłości.
Opuścił pokój, choć wiedziałaś, że jeszcze dzisiaj przejdziecie pewnie z kilka takich kłótni.
Zostałaś sam na sam z Kookiem.
- Przepraszam za wczoraj, Nie powinnam cię wyrzucać. - wzięłaś sobie do serca radę Milen i postanowiłaś zdobyć Jungkooka.
- To nie twoja wina. To przeze mnie już nie jesteście razem.
- To nie ważne.
Nastąpiła chwila ciszy.
- *...*, muszę ci coś wyznać. - powiedział Jeongguk, chwytając delikatnie twą dłoń i lekko ją całując. - Podobasz mi się.


wtorek, 30 czerwca 2015

Informacja

Przepraszam, że przez tak długi czas nic nie dodawałam. Jednak nie miałam pomysłu ani motywacji.
Jednak komentarz pewnej miłej osóbki pod ostatnim z postów dodał mi się i w najbliższych dniach pojawi się kolejna część! :)
Dziękuję, że dodałaś mi weny <3

Czekajcie !!

niedziela, 14 czerwca 2015

Zakochany w służącej. cz3

typ: opowiadanie
rozdział:3
Zespoły: BTS
Główna bohaterka - ty (^^)
Zastrzeżenia : Brak
Pomoce: brak

Trzecia część zostaje opublikowana dzisiaj specjalnie dla Klaudii! :) 
*Z nadzieją, że ci się spodoba* 
Mam nadzieję, że nie sknociłam :D 
Proszę o komentarze. :) 
Miłego czytania ! 


*
Stał jak wryty nie wiedząc co zrobić. Pierwszy raz zdarzyła mu się taka sytuacja. Czuł się dobrze w twoim uścisku. Nie chciał tego kończyć więc objął cię i przytulił bardzo mocno.
- Ja.. Ja nie chciałam żeby tak wyszło! - wydukałaś cała zapłakana.
Kookie nie mógł patrzeć na Ciebie w tym stanie, więc weszliście do twojego domu i od razu  poszedł zrobić herbatę. Myślał, że to cię chociaż trochę uspokoi.
- Dlaczego tu przyszedłeś? - zapytałaś nie wytrzymując. Było to dla Ciebie wielką zagadką, na którą jak najszybciej chciałaś poznać odpowiedź.
Nastąpiła chwila ciszy, Zrobiło się dość niezręcznie.
- Um... Twój sweter, zostawiłaś go.
Wzięłaś swoje ubranie i odłożyłaś na jedno z krzeseł w kuchni. Nagle zadzwonił telefon. Podeszłaś i podniosłaś słuchawkę.
- Słucham? O cześć! Też za Tobą tęsknie. Dzisiaj? Pewnie. Dobra, czekam. Pa!
Odłożyłaś słuchawkę wpatrując się chwilę z uśmiechem w ścianę. Nie uszło to uwadze Jeongguka, który patrząc na Ciebie zastanawiał się z kim rozmawiałaś.
Wziął dwie herbaty i zaczął powoli iść w stronę salonu, w którym przebywałaś.
- Twój chłopak?
- Co? - odwróciłaś się gwałtownie w jego stronę. Obie herbaty pod wpływem twoich rąk wylądowały na chłopaku.

**
Kookie upadł na podłogę i syknął z bólu. Jego bluzka była cała mokra a klatka piersiowa poparzona wrzącą herbatą.
- Boże, Jungkook! - krzyknęłaś i zniżyłaś się do niego. - Nic ci nie jest?! - Byłaś roztrzęsiona.
- Nie, spokojnie. Gdzie jest łazienka? Aish!
Wskazałaś mu owe pomieszczenie i usiadłaś na kanapie.
Schowałaś całą twarz w dłonie i powtarzałaś w myślach:
- Coś ty zrobiła?! Jak mogłaś, jak mogłaś..
Po kilku minutach z łazienki wyszedł chłopak. Momentalnie do niego przyskoczyłaś i zalałaś pytaniami.
- Jak się czujesz? Coś ci jest? Jak bardzo boli? Zawieźć cię do lekarza?
- Wystarczy przeprosić. - zaśmiał się a Tobie nerwy trochę opadły.
Usiedliście na sofie i znowu nastała ta niezręczna cisza. Ktoś musiał ją przerwać.
- Ja.. Przepraszam. Nie... nie chciałam. - spuściłaś głowę wbijając wzrok w podłogę. Wyglądałaś przeuroczo.
- Kochana, nic się nie stało. - zaczerwieniłaś się po tych słowach. Jeongguk widząc to ujął twoją twarz w dłonie unosząc ją byś spojrzała mu w oczy, Ta sytuacja sprawiła, że jeszcze bardziej się zaczerwieniłaś, o ile to było możliwe.
- Coś się stało? Zawstydziłem cię? - uśmiechnął się widząc twoje zakłopotanie.
- Ym... Nie przywykłam do takich sytuacji z idolami. - próbowałaś unikać jego wzroku.
Kookie przybliżył swoją twarz do twojej z zamiarem złączenia waszych ust w jedność. Jednak pojawiła się przeszkoda.

***
Drzwi do Twojego domu otworzyły się  a w progu stanął zszokowany mężczyzna. Widząc go twoje serce zaczęło mocniej bić. To był twój chłopak.
Jungkook spojrzał na niego i zabrał swoje ręce.
- Kim on jest? - zapytał twój wybranek.
- To... mój pracodawca. - ponownie wbiłaś wzrok w podłogę.
- Czyli na tym polega twoja nowa praca? Jesteś zwykłą k##wą?!
Przełknęłaś ślinę nie wiedząc co opowiedzieć. Zawsze gdy unosił głos zamieniałaś się w kamień.
- Tak myślałem. Wychodzę. - trzasnął drzwiami i opuścił twoją posesję.
Ta sytuacja cię zszokowała a zarazem załamała. Chłopak, który do teraz był dla Ciebie kimś najważniejszym właśnie teraz ma cię za zwykła dz##kę. To upokarzające.
Siedziałaś tak ze szklankami w oczach. Było ci wstyd zostać tak potraktowaną  przed swoim idolem.
- Nie bądź smutna. - powiedział rozumiejąc, że to przez niego straciłaś chłopaka. Nie miał zamiaru tak postąpić. Nawet nie wiedział, że go masz. - To nie twoja wina.
- Masz racje. To nie moja wina. - podniosłaś głowę by spojrzeć mu w oczy. - To przez Ciebie. Wiesz co... wyjdź!  - złapałaś go za ubrania i wywaliłaś z mieszkania. - Nie chcę cię już nigdy widzieć. - zamknęłaś drzwi nim zdążył cokolwiek powiedzieć. - Nienawidzę cię! - powiedziałaś bardzo cicho, szlochając. Oparta o wejściowe drzwi powoli się po nich osuwałaś.

piątek, 12 czerwca 2015

Zakochany w służącej. cz2

typ: opowiadanie
rozdział:2
Zespoły: BTS
Główna bohaterka - ty (^^)
Zastrzeżenia : Brak
Pomoce: gdy będzie *_____* to w tym miejscu wstaw swoje imię

Druga część dość szybko się pojawiła :) 
Mam nadzieję, że przypadnie Wam do gustu 
i bardzo proszę : KOMENTUJCIE :) 
Miłego czytania ! <3 

*
- Nie musisz się tak wydzierać ok? Pomoc domowa? - zapytał szorstkim głosem. Myślałaś, że gwiazdy k-popu są w rzeczywistości tak samo miłe jak na filmikach. Chyba się pomyliłaś.
- Um... Tak! - odpowiedziałaś z uśmiechem na twarzy. Jednak na nim nie zrobiło to wrażenia.
- Wchodź.
Otworzył ci szerzej drzwi i zaprosił do środka. Twoim oczom ukazał się cudowny dom. Był dość duży a atmosfera mimo chłodnego przywitania wydawała się być na prawdę miła.
- Rozejrzyj się po domu. Tu masz składzik, więc bierz się do pracy. - rozkazał i wyszedł z pokoju.
- "Tu masz składzik, więc bierz się do pracy." - przedrzeźniałaś go udając Jimina.
- Nie ładnie tak wyśmiewać domownika. - usłyszałaś za sobą czyjś głos.
Odwróciłaś się a twoim oczom ukazał się... sam Jungkook!
- Ja.. Ym.. Bo on... - Próbowałaś się jakoś wybronić ale na widok chłopaka odjęło ci mowę.
- Tak, wiem. Jest dzisiaj jakiś poddenerwowany, ale spokojnie! Pewnie niedługo mu przejdzie i znowu będzie czarujący. - zaśmiał się i popatrzył na mnie.
- Chodź. - Złapał cię za rękę i ciągnął w stronę innego pomieszczenia.
Teraz znajdowaliśmy się w kuchni, całkiem sami.
- Kawa, herbata?
- To chyba ja powinnam o to zapytać.
Zaśmiał się.
- Dobrze niech będzie. To ja poproszę kawę, a ty wybierz co chcesz.
Zabrałaś się za robotę. Trochę ci na tym zeszło, gdyż Kookie nie chciał ci powiedzieć gdzie co leży. Wolał patrzeć jak się męczysz? Najwidoczniej tak, bo miał ubaw po pachy gdy z szafki wyleciała na ciebie otwarta mąka.
- Przepraszam! - krzyknęłaś od razu sięgając po szufelkę by to zmieść.
- Haha!  Nic się nie stało. To ja przepraszam, mogłem powiedzieć, żebyś uważała na spadające mąki. - znowu zaczął się śmiać.
Zrobiłaś obie  kawy i usiadłaś naprzeciwko niego.
- Jak masz na imię?
- *___* . Jestem Polką.
- Zauważyłem. Ale za to bardzo ładną Polką.
- To chyba podchodzi pod flirt. - palnęłaś i dopiero po tym zdałaś sobie sprawę, że to było dość głupie.
Na szczęście Kookie się tylko zaśmiał i nie odpowiadając wziął pierwszy łyk kawy.
- Wiesz, może na sprzątaniu się znasz, chociaż nie wiem,- zaśmiał się. ZNOWU. - ale kawy to nie potrafisz zrobić.
- Przepraszam! Zaraz zrobię kolejną.
- I tą drugą też sknocisz? Chodź, nauczę cię! - znowu jego ciepłe dłonie oplotły twoje i zaciągnęły cię do blatu.
Wyciągnęłaś z szafek wszystkie potrzebne rzeczy.
Poczułaś jak jakaś postać stojąca w te chwili za Tobą delikatnie cię obejmuje. To był on.
- Teraz wsypujemy dokładnie tyle kawy.
Robił to wszystko twoimi rękoma. Trzymał je tak delikatnie. Czułaś się jak w jakimś Hollywoodzkim filmie.
Niestety wszystko co dobre się kończy, Twoja lekcja robienia kawy również.
Jungkook wziął łyka kawy.
- Mmm!  Delicious! Spróbuj. - Przyłożył ci do ust kubek a ty delikatnie, ciągle wpatrując się w niego, wzięłaś łyka. - Dobre?
- Pyszna!
Nagle do kuchni wpadł Jimin i widząc was w dwuznacznej sytuacji, bardzo się zdenerwował.
- Co wy kurde robicie!? Ty, laska!  Za miotłę i sprzątać mój pokój! A ty... nie masz nic innego do robienia jak podrywanie służących?!
- A co zazdrosny jesteś? - zapytał z głupawym uśmieszkiem Jeongguk.
- Uhh!! - zdenerwował się i wyszedł z pokoju w tempie "5 sekund do eksplozji". - Przepraszam za niego. Nie wiem co się z nim dzieje. Nigdy się tak nie zachowywał.
- Nic się nie stało. To ja.. - nie  dokończyłaś tylko zostawiłaś Kookiego w kuchni i podreptałaś w stronę składzika. Wyciągnęłaś wszystkie potrzebne rzeczy i zaczęłaś sprzątać.

**
Sprzątanie w końcu dobiegło końca. Zaczęłaś rano a dopiero teraz, o 16 skończyłaś.
- Jak można było tak zapuścić dom? - powiedziałaś do siebie chowając wszystkie przedmioty do składzika.
Twoją wypowiedź najwyraźniej usłyszał Jimin.
- A co cię to obchodzi?! Jesteś tu od sprzątania, nie od komentowania.
- Mógłbyś być trochę milszy.
- Nie twoja sprawa! - wrzasnął na Ciebie. Automatycznie do oczu napłynęły ci łzy i chciałaś jak najszybciej opuścić ten budynek.
Pobiegłaś w stronę wyjścia wpadając na Junkooka.
- Przepraszam. - powiedziałaś na odczep i wybiegłaś.
Było ci bardzo źle.
- Jutro zrezygnuję! Tak,.. Uh.... Nie. Nie mogę! Podwójny czynsz, podwójny czynsz. Fighting, fighting, fighting! - powtarzałaś to sobie, aż całkowicie się uspokoiłaś.

***
- Co to do cholery było?! - krzyknął Jeongguk. - Poje^ało cie !? Od kilku dni nie dajesz żyć żadnej z naszych pomocnic! Weź się ogarnij.
- To po co komentuje stan czystości naszego mieszkania?
- A  może jeszcze zabronisz jej oddychać co? Albo czekaj! Najlepiej niech się wgl nie odzywa hm?!
Kookie był bardzo zły na Jimina. Reszta zespołu nie mogła już wytrzymać tych jego ostatnich humorów, więc znaleźli sobie własne mieszkania.
- Masz ją przeprosić!
- No chyba nie.
- Masz ją przeprosić jak tylko tu przyjdzie.
- Dobra! - krzyknął i poszedł do swojego pokoju.
Jungkook usiadł na kanapie i włączył TV. Chciał poszukać pilota by zmienić kanał, jednak zobaczył tylko czyjś sweter.
- To *__*.  Muszę jej go oddać! - Jak postanowił, tak zrobił.
Wypytał wszystkich sąsiadów o twój adres zamieszkania i dopiero na samym końcu natrafił na osobę, która cię zna.
- Dziękuję bardzo.
Uradowany pobiegł na wskazany adres. Trochę był zdenerwowany. Przyznać trzeba, że spodobała mu się twoja europejska twarzyczka.
- Taka piękna. - powiedział gdy zobaczył cię w oknie jednego z domów.
Podszedł pod drzwi i zapukał,
Otworzyłaś mu. Wyglądałaś strasznie. Tusz był rozmazany od płaczu, włosy... każdy kosmyk w inną stronę.
- *__* co się... - nie dokończył, bo poczuł na swojej sylwetce drobną postać, która czule wtuliła się w niego.

Zakochany w służącej. cz1

typ: opowiadanie
rozdział:1
Zespoły: BTS
Główna bohaterka - ty (^^)
Zastrzeżenia : Brak
Pomoce: gdy będzie *_____* to w tym miejscu wstaw swoje imię


Pierwsze opowiadanie na nowym blogu. :)
Mam nadzieję, że historia przypadnie Wam do gustu i
będziecie z chęcią czytać kolejne ^^
Proszę o pisanie komentarzy
To tak mało czasu a dużo pomaga :)
Zapraszam do czytania! :))


- Masz miesiąc na oddanie pieniędzy. W przeciwnym razie wylecisz stąd rozumiesz?! - wściekał się właściciel.
Gdy wyleciałaś do Korei, na pierwszym planie miałaś spełnienie marzeń o poznaniu kpopowych zespołów, zakolegowania się. Jednak utrzymanie się stawiałaś na drugim miejscu.
- Obiecuję, że oddam pieniądze za ten miesiąc i zaległy. Już znalazłam sobie pracę.
Kłamałaś. Bo niby jak miałaś zatrzymać to mieszkanie przy sobie mówiąc "Nie, nie znalazłam pracy i jakoś mnie do tego nie ciągnie.". Takim sposobem w pół godziny musiałabyś szukać jakiejś przytulnej ławki w parku.
- Nie zawiedź mnie tym razem, bo za miesiąc, gdy pieniądze nie będą tu leżeć to inaczej pogadamy. - trzasnął drzwiami i bez pożegnania wyszedł.
- Yh.. !  Co za upierdliwy facet! - rzuciłaś poduszką w drzwi, w których przed chwilą zniknął mężczyzna. - "Inaczej sobie pogadamy, bla bla bla". - wyśmiewałaś go udając jego głos.
Odetchnęłaś ciężko. Ten miesiąc będzie dla Ciebie bardzo trudny.


*
Wzięłaś laptopa i postanowiłaś wziąć się do roboty. Przecież praca sama się nie znajdzie. Po godzinie bezowocnych poszukiwań znalazłaś.
- Eureka! - krzyknęłaś. - Praca wymarzona!
Wzięłaś telefon i wykręciłaś numer do prawdopodobnie, nowego pracodawcy.
- Dzień Dobry!  Widziałam pańskie ogłoszenie w sprawie posady sprzątaczki w jednym z domów na niedalekim osiedlu.
- Witam. Miło słyszeć, że mamy kolejną chętną osobę. Proszę przyjść na rozmowę kwalifikacyjną. Jutro o godzinie 8 z rana. Adres jest napisany na stronie. Biuro numer 44.
- Bardzo dziękuję!  Na pewno będę ! - rozłączyłaś się.  - Kwalifikacje na sprzątaczkę? Mam im pokazać jak trzymam miotłę? - zaśmiałaś się.


**
Wyszłaś z domu już o 7:40, by być punktualnie.
- Dobre pierwsze wrażenie to podstawa! - myślałaś zamykając dom.
Szłaś spokojnie w stronę biura. Na ścianach w korytarzy wysiały zdjęcia przeróżnych zespołów:
EXO, B.A.P, Nu'est, Bangtan Boys  i wiele innych.
Uśmiechałaś się na widok każdego z nich. To były twoje ulubione zespoły.
- Tak!  Dzisiaj Wam kogoś przyślemy!  Spokojnie nie denerwuj się!  Panie Jimin, za maksymalnie dwie godziny nowa sprzątaczka już się pojawi! - usłyszałaś głos z za drzwi biura 44.
Weszłaś do środka, bardzo powoli, uchylając drzwi na tyle, że prawie musiałaś się przez nie przeciskać.
- Właśnie przyszła kandydatka!  Do widzenia! - krzyknął i odłożył słuchawkę wyraźnie zdenerwowany. - Witam. Pani *___* jak mniemam?
- Tak. Przyszłam na rozmowę kwalifikacyjną.
Wskazał ci miejsce, na którym już po chwili siedziałaś.
- Dobrze, dlaczego chce Pani tą pracę?
- Potrzebuję pieniędzy, i lubię sprzątać, to nie jest dla mnie problemem.
- Czy pracowała już Pani w tym zawodzie?
- Tak. Będąc jeszcze w Polsce pracowałam w jednej firmie przez rok. Potem się wyprowadziłam do Korei.
Zadawał jeszcze wiele różnych pytań. Ale udało się!
- Ma Pani tę posadę! - uśmiechnął się i wyciągnął umowę, którą miałaś podpisać.
- Bardzo dziękuję! - podpisałaś umowę. Gdy zobaczyłaś ile płacą zrobiłaś wielkie oczy.
- Coś nie tak? - zapytał widząc twój wyraz twarzy.
- Um. Nie, nic. To od kiedy mogę zacząć? - pytałaś uradowana.
- Przed budynkiem czeka już samochód. Zawiezie Panią od razu pod adres zamieszkania chłopców. Mają składzik na wszystkie środki czystości, wiec nie będzie żadnego problemu.
Podziękowałaś  i wyszłaś.
***
- Chłopcy? Jacy chłopcy? - myślałaś chwilę nad jego słowami. Myślenie przerwał ci pewien mężczyzna.
- Panna *__* ?
- Tak.
- Proszę wsiadać. - Otworzył drzwi do pojazdu.
Wsiadłaś i przez całą drogę jechaliście w milczeniu. W końcu wymarzony adres. Otworzył ci drzwi i wysiadłaś tuż przed bramą. Nawet nie zauważyłaś kiedy samochód odjechał.
Otworzyłaś furtkę i podeszłaś pod drzwi.
- O! Dzwonek! - zauważyłaś go w ostatniej chwili.
Zadzwoniłaś i czekałaś aż ktoś otworzy.
Drzwi się uchyliły a twoim oczom ukazała się osoba, którą bardzo dobrze znałaś. Te cudowne oczy, duże usta i piękne ciało.
Nie wierzyłaś w to co widzisz.
- Park Jimin?!