piątek, 18 marca 2016

Zakochany w służącej cz9

Typ: opowiadanie, romans
Rozdział :9
Zespoły : BTS
Głowna bohaterka : Ty
Zastrzeżenia : Brak
Pomoce : Gdy widzisz *..* to wstaw swoje imię :)

Miłego czytania >< Skoro już jesteś to zostaw po sobie ślad -> komentarz :>

Jeongguk patrzył na Ciebie a ty nie wiedziałaś jak się zachować. Serce biło ci tak mocno jakby miało zaraz wyjść pobiegać.
- Odpowiesz w końcu? - spytał poirytowany.
- No właśnie *...* czemu nie odpowiesz? - popatrzył na ciebie ze swoim krzywym uśmieszkiem. Teraz miał nad Tobą pełną władzę.
- Przepraszam... - wyszeptałaś do Jimina, ukłoniłaś się i wyszłaś z pomieszczenia zostawiając ich samych.
Nie chciałaś zadręczać się tym co się wydarzyło, więc postanowiłaś posprzątać strych. Wpakowałaś do wiaderka wszystkie środki czystości i rękawiczki, które biorąc pod uwagę, że chłopcy nawet nie wiedzieli, że tu jest strych, mogą okazać się niezbędne. Pociągnęłaś za sznurek zwisający z sufitu i już po chwili przed tobą rozłożyły się schody prowadzące do owego pomieszczenia. Były całe w pajęczynach. Odgarnęłaś je i powoli stawiałaś kroki na kolejne stopnie. Będąc już na górze włączyłaś latarkę i zaczęłaś rozglądać się za włącznikiem światła.
- Tu jesteś! - zaczęłaś nim poruszać. - Świetnie, nie działa.- dodałaś zrezygnowana.
W sumie czego innego można by się spodziewać. Przywiązałaś latarkę sznurkiem do żarówki i w pomieszczeniu zrobiło się od razu jaśniej. Dalej widziałaś mało ale wystarczająco by wziąć się do roboty.
Było tam pełno pudeł. Zaczęłaś od przeniesienia ich w jedno miejsce. Jedno było otwarte. Było w nim pełno zdjęć chłopaków. Usiadłaś po turecku i zaczęłaś je oglądać. Były na prawdę urocze. Jimin i Jin na biwaku, Hobi z Sugą w wesołym miasteczku, Jimin i jakiś chłopak... całujący się?! Zrobiłaś oczy jak sowa na głodzie nie mogąc zrozumieć co właśnie zobaczyłaś.
Czyżby Jimin był odmiennej orientacji?
Nagle ktoś wszedł do pomieszczenia. Jak poparzona zbierałaś wszystkie zdjęcia wrzucając je do pudełka.
- Nie boisz się? Nie jest tu zbyt przyjemnie. - westchnął Kookie i podszedł do Ciebie. - Możemy porozmawiać?
Nie wyglądał na złego, więc Jimin mu nie powiedział.
- Wiesz, jestem teraz tak jakby w pracy i nie chciałabym jej zaniedbywać. - no bo jak odpowiesz na jego pytania? Nie jesteś tak dobra w kłamaniu jak mogłoby się wydawać.
- Ale jeśli twój pracodawca cię prosi to chyba nie wypada odmówić? - zaśmiał się i posłał ci jeden ze swoich powalających na kolana 3/4 fanek uśmiechów.
- Właściwie to jest nim ten człowiek z biura.
- Po prostu porozmawiajmy.
- Czemu ci tak na tym zależy? - udawaj głupią bo czemu nie...
- A co w tym dziwnego?
Nie odpowiedziałaś. No bo jak miałaś zareagować? Skończyły się argumenty.
**
( POV JEONGGUK <do końca rozdziału ;)> )
Siedzieliśmy w kawiarni. Zamówiłem dla nas po gorącej czekoladzie. *..* siedziała i nerwowo stukała paznokciami w blat stołu. Chyba się domyśliła, że o wszystkim wiem. Zabolało ale bardziej jest mi jej żal niżeli miałbym być zły. W końcu musiałem się dowiedzieć dlaczego.
- Zrobiłaś z nim to, prawda? - zapytałem uśmiechając się. Nie chciałem, żeby było to dla niej jak przesłuchanie.
Nie odpowiedziała, wiec powtórzyłem pytanie.
- Przepraszam.
Mówiąc to zacisnęła pięści. Starała się być silna jednak widziałem tą jedną, samotną łzę spływającą po jej policzku.
- Powiesz mi dlaczego to zrobiłaś?
- Nie wiem, tak wyszło. Jest mi strasznie głupio. Zresztą było od samego początku. Pewnie teraz nie chcesz mnie znać. Rozumiem to, wyniosę się dzisiaj.
Podniosła się i chciała wyjść z kawiarni jednak zatrzymałem zaciskając dłonie na jej kurtce. Wziąłem głęboki oddech i zacząłem mówić:
- Obiecaj mi. - spojrzała na mnie w oczekiwaniu na dalszą część mojej wypowiedzi. - Obiecaj, że więcej tego nie zrobisz.  Obiecaj, że nie dasz się mu dotknąć.
- Ale  Jeongguk...
- Obiecaj! - przerwałem jej.
- Obiecuję...- przytuliłem ją... I dopiero w tym momencie złapała mnie myśl: Czy na pewno dobrze robisz?
Ale z drugiej strony nie było to nic oficjalnego a my znaliśmy się tak krótko. Nie było żadnych zobowiązań. Nie jest moją własnością.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz