sobota, 26 marca 2016

Zakochany w służącej *DODATEK ŚWIĄTECZNY*

Typ: one shot :>
Rozdział : DODATEK
Zespoły : BTS
Głowna bohaterka : Ty
Zastrzeżenia : Brak
Pomoce : Gdy widzisz *..* to wstaw swoje imię :)

To co się stanie w tym rozdziale nie ma żadnego wpływu na główną historię ^^ No i życzę wesołych świąt wielkanocnych <3 

Od samego rana w dormie trwały przygotowania do tegorocznej Wielkanocy. Każdy z domowników miał wydzieloną rzecz do zrobienia. Dla Ciebie przypadało pieczenie ciasta i wszystkich potraw jakie miały znaleźć się jutro na stole. 
- Dlaczego to ja mam najtrudniejszą część? - oburzyłaś się widząc, że chłopcy już skończyli. 
- Bo jesteś kobietą. - zaśmiał się Suga lecz szybko został uciszony przez Jeongguka. 
A właśnie. Jeongguk. Jesteście już razem prawie dwa lata  i nie zbiera się na zakończenie waszego związku. Wręcz przeciwnie - każdy dzień wzmacnia waszą wieź. 
- To wcale nie tak kochanie. Po prostu żaden z nas nie potrafi tak cudownie gotować. Jesteś w tym najlepsza. - powiedział chwytając cię w pasie i przytulając. 
- To nie wytłumaczenie. - zaśmiałaś się i obróciłaś do chłopaka jednocześnie obsypując jego usta mąką. - Ups... - udałaś zakłopotanie co bardzo rozbawiło Kookiego, który nagle cię pocałował. 
- Teraz nie tylko ja jestem ubrudzony. - uśmiechnął się i usiadł na krześle. - Powiedz w czym ci pomóc.
- Najlepiej we wszystkim... Ale zacznij od zrobienia warstwy biszkopta. Tu masz przepis. - podałaś mu karteczkę, na której było rozpisane co po kolei robić. 
Jungkook zaczął czytać. 
- Nie wydaje się trudne, dam radę. 

*3 minuty później*
- Jak mogłeś zbić 2 jajka i miseczkę? No proszę cię... Jajka jeszcze rozumiem, chociaż mogłeś bardziej ich pilnować, ale żeby miskę?! 
- No przepraszam! Tak wyszło to nie moja wina... - zrobił minę zbitego pieska.
- Masz. - powiedziałaś wręczając mu szmatkę. - Musisz to posprzątać. 
- Ale... - waszą rozmowę przerwał dzwonek do drzwi. - Pójdę otworzyć! 
Kookie wybiegł z kuchni z prędkością światła. Zaśmiałaś się i schyliłaś by posprzątać zabrudzoną część podłogi. Jednak nie było ci dane skończyć gdyż Jeongguk krzyknął byś szybko tu podeszła.
- O co znowu cho... mama? 
Tego się nie spodziewałaś. Twoja mama stała w progu, uśmiechnięta od ucha do ucha. Tak bardzo brakowało ci jej widoku, rozmowy, nawet samej jej obecności. 
- Proszę, wejdź.
Kobieta weszła, zdejmując buty i stawiając je równo przy ścianie. Wzięłaś jej torby a twój ukochany pomógł jej zdjąć płaszcz.
- Więc tak teraz wygląda twoje życie. Córeczko...
W jej oczach można było zobaczyć łzy, rozkleiła się jak i ty. Stałyście na środku przedpokoju, przytulone, płaczące ze wzruszenia. Nie widziałyście się tak długo. Twoja mama była dla ciebie najbliższą osobą, zawsze mogłaś na nią liczyć. Przeciwieństwem tego był twój ojciec. Nie miałaś z nim dobrych kontaktów, chociaż prawdę mówiąc wasza relacja była tak niewidoczna, że można by stwierdzić, że jesteście dla siebie obcymi ludźmi. 
Kookie zrobił wam herbatę i przyniósł do salonu gdzie siedziałyście. 
- Więc kochanie opowiedz jak ci się żyję, martwiłam się o ciebie. Tak długo nie dawałaś znaku życia myślałam, że sobie nie poradziłaś. Było mi tak źle ze świadomością, że nie mogę ci pomóc. 
- Przepraszam, że musiałaś się martwić. - zrobiło ci się głupio, że tak postąpiłaś. - Jak widzisz, dość dobrze się ustawiłam. Mam nawet chłopaka. - do pokoju wszedł Kookie. Podeszłaś do niego i złapałaś go za rękę. - Mamo, to jest Jeongguk, mój ukochany. 
Oczywiście w miarę orientował się  o czym mówisz, bo przecież  tyle czasu już razem mieszkacie to jego umiejętność posługiwania się twoim ojczystym językiem była na dość dobrym szczeblu.
- Ale dlaczego azjata? Przecież na naszej wsi jest tylu wolnych kawalerów, którzy tylko czekają na twój powrót. - powiedziała ściszonym głosem w nadziei, że chłopak nie zrozumie ani słowa z jej wypowiedzi.
- Miłość nie wybiera. Jestem z nim szczęśliwa.
- No nie wiem... - skrzywiła się i kontynuowała wcześniejszą wypowiedź. - I tak sądzę, że powinnaś związać się z kimś bliżej domu, znajomych.
Nagle do rozmowy wtrącił się twój chłopak. Uklęknął przed twoją mamą i powiedział:
- Z całym szacunkiem dla Pani, lecz ja ją kocham! Chcę z nią być już na zawsze. Jest tą jedyną.
Twoja mama parzyła na niego nie wiedząc jak zareagować. Ciebie również to trochę zszokowało. Nigdy nie rozmawialiście o przyszłości, tym co z wami będzie.
- Cóż... jestem pod wrażeniem. - Powiedziała po chwili niezręcznej ciszy. - Zresztą nie będę ci dyktować jak masz żyć. To twoje życie skarbie. - Powiedziała ujmując twoje dłonie.
- Dziękuję. - powiedziałaś i przytuliłaś ją. Po chwili do uścisku dołączył również Jungkook.

*Następnego dnia rano*
- Siadajcie. - wskazałaś krzesła przy stole wielkanocnym.
Wszystkie dania zrobione były według polskich przepisów. Wszyscy w dormie uwielbiali twoją kuchnię. Bardzo często wybierali ją zamiast koreańskich potraw.
Podczas spożywania tego szczególnego posiłku twoja mama zaczęła was wypytywać o przeróżne rzeczy.
- A jak się poznaliście?
- Zostałam jego sprzątaczką, zresztą dalej tu pracuję, inaczej nie mogłabym tu mieszkać i być bliżej mojego misia. - przybliżyłaś się do niego łapiąc go za rękę.
- A pierwsza randka? Gdzie poszliście?
- Rolki. - odpowiedział krótko.
- A wasze sprawy łóżkowe mają się dobrze? Byłaś u ginekologa przez pierwszym razem?
Kookie słysząc te pytania mimowolnie zadławił się tym co miał aktualnie w buzi. Dobrze, że reszta zespołu nie rozumie co ona mówi bo chyba już nigdy nie dali by ci spokoju.
- Mamo... To są prywatne sprawy. - próbowałaś jakoś zaradzić tej sytuacji. Niezręcznie było ci opowiadać o takich rzeczach swojej rodzicielce.
- Ależ kochanie to bardzo poważny temat, nie należy tego bagatelizować. A zabezpieczacie się?
- Biorę tabletki... Czy możemy już skończyć ten temat?
- No wiesz, dzieci najlepiej mieć planowane... - Ciągnęła dalej.
- Mamo! - Walnęłaś pięściami w stół. - Skończ już, proszę.
- Nie planujecie dzieci? - A to uparte stworzenie! (XD)
Poddałaś się. Chwyciłaś się dłońmi z głowę i nie odpowiedziałaś. Jednak znalazła się osoba, która zrobiła to za Ciebie.
- Planujemy. Ale najpierw...
Jeongguk wstał od stołu odsuwając przy tym krzesło by zrobić sobie miejsce. Wyciągnął z kieszeni małe, czerwone pudełeczko. Uklęknął przed tobą a twoim oczom ukazał się srebrny pierścionek z diamentem i wyszlifowaną datą waszego pierwszego spotkania. Wpatrywałaś się w każdy jego ruch. Z każdą sekundą twój stres się podwyższał. Wiedziałaś, że słowa, które zaraz usłyszysz to...
- Wyjdziesz za mnie?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz